Diablo 3 - Caldeum
Ostatnia modyfikacja: 14.07.2008. Utworzono: 29.06.2008
Caldeum

Z zapisków Abd al-Hazira
Caldeum było swego czasu najdumniejszym z miast Kedżystanu, handlową stolicą całego świata. Caldeum nigdy nie było centrum imperium, mimo iż pokonywało Viz-jun, a później Kurast, pod względem wielkości, a ci, którzy nazywali je swym domem, chcieli, by było stolicą. Nawet po wybuchu Wojen Magów, bitwy nie były tolerowane, aby nie wpłynęły na handel, ponieważ, mimo, iż polityka i magia mogą być ważne, to najważniejszy jest handel. Niech Kurast widzi siebie, jako centrum świata - zwykli mawiać - My zachowamy dla siebie wolną wymianę dóbr, obieg i pomysły, dziękujemy bardzo.

Lecz duma, dawniej będąca w tym mieście, została przyćmiona. Patrząc wstecz na to wszystko, muszę stwierdzić, że ta zgnilizna, która toczy nasze miasto zaczęła się, gdy spora liczba możnych z Kurast opuściła swe domy i kupiła rezydencje w Caldeum. Słyszałem wszystkie straszne i niemożliwe do uwierzenia plotki o tym, czemu opuścili swe wielkie miasto, lecz nie interesowały nas powódy. Chodziło o ich stosunek. Cokolwiek ich tu przywiodło, ich stosunki do nas zmieniły się na nieprzyjemne, a później, aroganckie. Nie mieli kłopotów z upomnieniem się o ich "prawowite" miejsce w radzie handlowej, rządzącej naszym miastem i byli gotowi do użycia swych bogactw, aby wynająć najemników, którzy pomogą wprowadzić ich ambicje w życie.
Od początku byłem podejrzliwy, gdy imperator Kedżystanu chciał poprawić tą sytuację. Lecz czar, charyzma i inteligencja, którą dysponował, aby rozwiązać nasz konflikt między radą, a możnymi Kurast, były wręcz mistrzowskie. Gdy ludzie w pełni przyjęli go jako naszego imperatora, uważałem to za cud. Mimo, iż od zawsze byliśmy częścią imperium to pod jego rządami, zachowywaliśmy się jak wolny naród, nie podlegający nikomu innemu, niż sobie. Tak wydawało się nam w tamtym czasie, lecz teraz stało się oczywiste, iż było to po prostu ukryte pod cienką warstwą grzeczności.
Ta cienka warstwa grzeczności zaczęła zanikać, gdy imperator zachorował. Jego wpływy zaczęły słabnąć i nastroje w Caldeum zmieniały się wraz z jego zdrowiem. Tak, jak on czuł się coraz gorzej, tak samo było z naszym miastem.
Gdy umarł i miejsce na tronie przejęło jego nieudolne dziecko, Caldeum zaczęło upadać. Nasza lista słabości wydawała się nieskończona: stan naszych slumsów, w których byliśmy zmuszeni żyć, nasze niekompetentne przywództwo, wystąpienie nietolerancyjnego Zakarum i ich spory z naszymi magami.

Zgłoś błąd.

Z zapisków Abd al-Hazira
Caldeum było swego czasu najdumniejszym z miast Kedżystanu, handlową stolicą całego świata. Caldeum nigdy nie było centrum imperium, mimo iż pokonywało Viz-jun, a później Kurast, pod względem wielkości, a ci, którzy nazywali je swym domem, chcieli, by było stolicą. Nawet po wybuchu Wojen Magów, bitwy nie były tolerowane, aby nie wpłynęły na handel, ponieważ, mimo, iż polityka i magia mogą być ważne, to najważniejszy jest handel. Niech Kurast widzi siebie, jako centrum świata - zwykli mawiać - My zachowamy dla siebie wolną wymianę dóbr, obieg i pomysły, dziękujemy bardzo.

Lecz duma, dawniej będąca w tym mieście, została przyćmiona. Patrząc wstecz na to wszystko, muszę stwierdzić, że ta zgnilizna, która toczy nasze miasto zaczęła się, gdy spora liczba możnych z Kurast opuściła swe domy i kupiła rezydencje w Caldeum. Słyszałem wszystkie straszne i niemożliwe do uwierzenia plotki o tym, czemu opuścili swe wielkie miasto, lecz nie interesowały nas powódy. Chodziło o ich stosunek. Cokolwiek ich tu przywiodło, ich stosunki do nas zmieniły się na nieprzyjemne, a później, aroganckie. Nie mieli kłopotów z upomnieniem się o ich "prawowite" miejsce w radzie handlowej, rządzącej naszym miastem i byli gotowi do użycia swych bogactw, aby wynająć najemników, którzy pomogą wprowadzić ich ambicje w życie.
Od początku byłem podejrzliwy, gdy imperator Kedżystanu chciał poprawić tą sytuację. Lecz czar, charyzma i inteligencja, którą dysponował, aby rozwiązać nasz konflikt między radą, a możnymi Kurast, były wręcz mistrzowskie. Gdy ludzie w pełni przyjęli go jako naszego imperatora, uważałem to za cud. Mimo, iż od zawsze byliśmy częścią imperium to pod jego rządami, zachowywaliśmy się jak wolny naród, nie podlegający nikomu innemu, niż sobie. Tak wydawało się nam w tamtym czasie, lecz teraz stało się oczywiste, iż było to po prostu ukryte pod cienką warstwą grzeczności.
Ta cienka warstwa grzeczności zaczęła zanikać, gdy imperator zachorował. Jego wpływy zaczęły słabnąć i nastroje w Caldeum zmieniały się wraz z jego zdrowiem. Tak, jak on czuł się coraz gorzej, tak samo było z naszym miastem.
Gdy umarł i miejsce na tronie przejęło jego nieudolne dziecko, Caldeum zaczęło upadać. Nasza lista słabości wydawała się nieskończona: stan naszych slumsów, w których byliśmy zmuszeni żyć, nasze niekompetentne przywództwo, wystąpienie nietolerancyjnego Zakarum i ich spory z naszymi magami.



