diablo 3

Diablo 3 - Dziennik Caina

Ostatnia modyfikacja: 16.09.2008. Utworzono: 30.06.2008




Niewiarygodne wydarzenia mające miejsce w ubiegłym roku sprawiły, że ponownie zacząłem spisywać swoje przemyślenia. Choćbym nie wiem jak się starał, nie można już odwrócić biegu zdarzeń: nasz Król, Leoric, stracił rozum, wpadł w szał na wieść o uprowadzeniu jego syna Albrechta i naszych ciągłych porażkach, prowadzących w końcu do przegranej wojny z Zachodnią Marchią i otwartego buntu wśród jego strażników. W powietrzu unosi się coś wręcz namacalnego. Coś jak... groza.




Czy stare historie mogły być prawdą? – czy opowieści o nieustraszonych Horadrimach , o władcach Płonących Piekieł są czymś więcej , niż tylko legendą, niż bajką opowiadaną mi przez matkę?

Dorastałem na tych historiach o bohaterstwie i heroizmie. Wyobrażałem sobie siebie, jako jednego z nich: tajemniczego Horadrima, prowadzonego przez mistycznego Tal Rashę! To że jestem "Ostatnim z Horadrimów", tym który podróżując po świecie, zwalcza zło gdzie tylko się pojawi, napawało mnie dumą. Ach, bezgraniczna energia młodości.

Czy może być ziarno prawdy w tych wszystkich opowieściach? Wszystko na to wskazuje, lecz jak ktoś z moim wykształceniem i wiedzą mógłby brać to na serio?

Czy naprawdę pod naszym miasteczkiem może być pogrzebana mroczna istota? Gdyby tylko mój starzejący się umysł mógł przypomnieć sobie te historie, tak szczegółowo, jak w latach mej młodości.




Jestem głupcem. Gdybym działał wcześniej, gdybym posłuchał mych przeczuć, nie byliby teraz trupami. Farnham nie stałby się tym pijaczyną, którym jest teraz. Lazarus, rzekomy Arcybiskup Światła, zwabił grupę mieszkańców wioski pod pozorem poszukiwania zaginionego królewskiego potomka, wprost do tragicznej śmierci. Czy to on jest sprawcą zła, które spadło na miasto, czy tylko nic nieznaczącym pionkiem?

Noce wydają się trwać wieczność i gdy przysłuchuję się piekielnym pomrukom dochodzącym z katedry, zaczynam widzieć wyraźnie ścieżkę przede mną. Powinienem powrócić do zapisków. Tam musi znajdować się odpowiedź, sposób na pokonanie zła, które jest naszym utrapieniem.




Ciągła groza sprawia, że coraz więcej ludzi opuszcza miasto. Zostało nas już tylko kilkoro: Griswold, Pepin, Ogden, Farnham, pechowy Wirt oraz oczywiście poczciwa Gillian. Jest jednak ktoś jeszcze, ktoś kto przybył, podczas gdy inni opuszczają to miejsce. Nie wiem, co myśleć o tej Adrii, która otwarcie przyznaje, że jest wiedźmą. Ma dostęp do całej magicznej wiedzy, o której nawet ja nie mam pojęcia. Czemu przybyła właśnie teraz, w ten ohydny czas? Mam wrażenie, że jest z nią coś nie w porządku.




Każdy poranek sprawia, iż przybywa nam awanturników. Jednak, do tej pory żadnego z nich nie da się określić mianem bohatera. Stale przeszukuję zapiski i prastare podania by znaleźć odpowiedzi. Gdybym tylko brał je wcześniej na poważnie, miast ignorować z góry!




Nareszcie, jeden z poszukiwaczy przygód wydaje się odróżniać od reszty. Mimo, iż jest milczący, emanuje od niego spokój i skupienie, co zresztą drażni innych, zainteresowanych jedynie grabieżą łupu .Odczuwam potrzebę by poznać lepiej tego bohatera, podróżnika. Opowiedziałem mu moją historię i podzieliłem się z nim wiedzą. Mam nadzieję, iż to wystarczy.




Podejrzewałem co jest prawdziwym źródłem zła, sercem naszych kłopotów, lecz było to zbyt przerażające, by się z tym pogodzić. Jednak czas oszukiwania samego siebie minął: to Mroczny Pan Grozy, Diablo we własnej osobie jest przyczyną naszych cierpień.

Przyniesiono mi dziś Laskę Lazarusa, co tylko potwierdziło moje podejrzenia. Nie mam więcej wątpliwości, to on porwał księcia Albrechta a być może, nawet uwolnił Diablo z jego prastarego więzienia. Kto wie, jaką zdradę jeszcze zaplanował? Na szczęście wydaje mi się, że Lazarus nie pożyje już zbyt długo, jeśli nasz czempion ma w tej sprawie coś do powiedzenia.




Tej nocy śniłem o śmiertelnym krzyku małego dziecka. Pochodził z głębi, gruchocząc okna naszej rozpadającej się katedry. Gdy się przebudziłem, okazało się, iż był to wrzask wydany przez zabitego Diablo. Nie mogąc ponownie zasnąć po tym przerażającym okrzyku, wyszedłem na zewnątrz, oczekując powrotu wojownika. W końcu dotarł, cały we krwi - zarówno własnej, jak i swoich wrogów. Odczułem ogromną ulgę, że udało mu się przetrwać i te straszliwe wydarzenia są już przeszłością. Jednakże, ciągle się zastanawiam, czy nie mógłbym temu zapobiec gdybym tylko nie odrzucił mojego dziedzictwa tak łatwo.




Nigdy nie widziałem Tristram ogarniętego taką radością, jak w tych tygodniach, po zwyciężeniu Diablo. Małomówny i pogrążony w zadumie bohater tego miasta, którego z dumą mogę nazwać moim przyjacielem, niechętnie uczestniczył w uroczystościach. Dotarło do mnie że blizny które pokrywały jego ciało po wyjściu z podziemi są niczym w porównaniu z tym jakie piętno te zdarzenia odcisnęły na jego psychice. Zaoferowałem mu moją pomoc, jednak on zachowuje dystans. Czas jest prawdopodobnie jedyną rzeczą która może go uzdrowić.




Jak mogłem być tak ślepy? Wierzyłem, iż przygnębienie mego przyjaciela jest naturalną reakcją na wydarzenia jakie przeżył. Jak mogłem nie zobaczyć, że dźwiga w sobie samą istotę Diablo? Po tygodniach podczas których stawał się coraz bardziej ponury, w końcu pewnej nocy uciekł. Prawdopodobnie udał się "na wschód", na co mogłyby wskazywać słowa które dało się usłyszeć gdy budził się środku nocy z krzykiem, po tym jak zwyciężył Pana Grozy.

Krótko po tym, jak nas zostawił, legiony obrzydliwych demonów zaatakowały i spaliły miasto. Żaden z mieszkańców nie został oszczędzony, i nawet kobiety czy dzieci nie dostąpili spokoju w grobie. Zamiast tego, wszyscy zostali ożywieni jako makabryczni nieumarli. A Griswolda, który zbroił tego, którego nazywałem przyjacielem podczas jego bitew, spotkało najgorsze przeznaczenie , został przemieniony w demoniczną bestię, pragnącą ludzkiego mięsa.

To nie jest zwykłe szaleństwo. To nie może być nic innego, niż powrót Pana Grozy we własnej osobie. Głupiec myślał, że może uwięzić w sobie zło Diablo. Za jego bezmyślne zadufanie i przecenienie własnych możliwości zapłaciliśmy wysoką cenę.

Siedzę teraz, zamknięty w klatce, pomiędzy krzykami i ogniem piekielnym, oczekując końca.




Chociaż już dawno straciłem nadzieję i poddałem się woli mojego losu, wydarzyło się dzisiaj niemożliwe. Zostałem uratowany. Bohaterowie przybyli do Khanduras, by zwalczyć zło, które człowiek, którego teraz zacząłem nazywać Mrocznym Wędrowcem, sprowadził na te ziemie. Już dawno odszedł by wykonać jakąś nieznaną misję, lecz bohaterowie nie mogą za nim podążać, dopóki nie pokonają podłej demonicy Andariel, stojącej na drodze do jedynego szlaku na wschód. Postanowiłem się do nich przyłączyć w nadziei, iż moja wiedza o starożytnych ścieżkach będzie dla nich pomocna.




Poczucie ulgi jaką odczuliśmy jest ogromne, ponieważ nasza podróż przez pustynię dobiegła końca i wreszcie dotarliśmy do Lut Gholein. Mimo, że nie mówiłem nikomu, groza Diablo odcisnęła i na mnie swoje piętno. Co nocy budzę się przez dręczące mnie przeklęte wizje zniszczenia mojego domu, rzezi bezbronnych mieszkańców i echa mrocznych rytuałów przeprowadzanych na świecie. Mam nadzieję, że miną one z czasem lecz lękam się, że mogę nigdy się od nich nie uwolnić.

Rozmawiałem z miejscowymi w nadziei na znalezienie wskazówek, gdzie może znajdować się mój dawny przyjaciel, lecz uzyskuję tylko strzępy informacji. Wiemy, że nie podróżuje sam, towarzyszy mu człowiek imieniem Marius. Mogę się jedynie domyślać, jaką rolę odgrywa on w tym wszystkim.




Spóźniliśmy się. Moi towarzysze podążali śladami Mrocznego Wędrowca do Grobowca Tal Rashy, po to tylko aby pokonać demona Duriela. Nie udało się odnaleźć Kamienia Duszy Baala. Zapewne Baal jest znowu wolny i wraz z Wędrowcem udał się do Travincal by uwolnić swego brata, Mefista. Nie możemy do tego dopuścić.




Dziś ujrzałem, co wydarzyło się z mężczyzną, który kiedyś zaryzykował wszystko, by uratować nas przed Panem Grozy. Było to w dżunglach poza Kurast, gdzie udało nam się dostrzec na moment Mrocznego Wędrowca. Przyprawiło mnie o smutek to, iż nawet tak odważny i dostojny bohater, jakim kiedyś był, okazał się wręcz nikim wobec deprawującego wpływu Pana Grozy. Zapłakałem nad tym, czym niegdyś był, jednocześnie przeklinając go za arogancję, która zepchnęła go na tę drogę, sprowadzającą na nasz świat ból i śmierć.

Wskrzeszenie Mefista w naszym świecie było krótkotrwałe za sprawą moich towarzyszy. Walczyli z okropieństwami, które ze strachem mogę sobie wyobrazić, by pokonać go i zdobyć jego Kamień Duszy. Przynieśli również straszną wiadomość - Mroczny Wędrowiec przestał istnieć; został w całości przejęty przez Diablo - w ciele, umyśle oraz duchu. Całe szczęście udało im się odesłać go do jego ognistego domu i powiedzieli mi, że zamierzają udać się za nim do samych Piekieł, by położyć kres jego życia raz na zawsze. Mogę tylko życzyć im szczęścia.




Diablo nie żyje. Długo oczekiwałem, by usłyszeć te słowa, lecz teraz, gdy wreszcie je usłyszałem, odczułem niewielką radość. Dotarły do nas wieści o demonicznej armii kierującej się na Arreat. To bez wątpliwości sprawka Baala. Gdy nadejdzie przypływ, udamy się na północ.

Ciągle musimy cieszyć się tym, co osiągnęliśmy: Kamienie Dusz Diablo i Mefista zostały zniszczone w Piekielnej Kuźni i nie będą oni więcej sprawiać nam problemów. Pozostał tylko jeden.




Zimno północnych gór zmroziło mnie do szpiku mych starych kości. Armia Baala zajęła przejścia do góry, z naszego azylu w Harrogath, na całej drodze prowadzącej do szczytu. Honor oraz siła, moich towarzyszy nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Są w stanie zmierzyć się z tymi demonami, a nawet dotrzeć do Baala. Plotki o zdradzie roznoszą się po mieście. Tym razem nie możemy się spóźnić.




Chyba jesteśmy przeklęci. Nawet pomimo zwycięstwa, musimy zmierzyć się z porażką. Pomimo, iż bohaterowie zniszczyli Baala, anioł Tyrael przybył z grobowymi wieściami. Obiekt wielkiej potęgi, zwany przez niego Kamieniem Świata był utrzymywany w sekrecie pod szczytem góry i został wypełniony zepsuciem Baala. Tyrael twierdzi, że jedyną możliwą opcją jest jego zniszczenie. Wiem zbyt mało o Kamieniu Świata oraz o mocach jakie mogą w nim drzemać, by wiedzieć co może być tego konsekwencjami ale obawiam się, iż nasze czyny zmienią wygląd świata w sposób którego nie jesteśmy nawet w stanie się domyślać. Modlę się, aby Tyrael dokonał dobrego wyboru...

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.