diablo 3

Opowiadanie Bezimienny 2

Ostatnia modyfikacja: 08.10.2008. Utworzono: 08.10.2008

Odwrócić się i uderzyć. Ta myśl przemknęła przez jej umysł tuż po usłyszeniu chrapliwego głosu. Zrobiła to tak nagle, że wyglądało to jak mimowolny odruch. Kilka kroków przednią stał aptekarz, bez oczu, martwy a jednak żywy. Złożyła ręce i wyszeptała zaklęcie. Z kwiatu jej dłoni
wystrzelił lodowaty pocisk, oświetlając kobaltowym światłem schody i ściany piwnicy. Kryształowy grot uderzył starca w klatkę piersiową. Siła
odrzutu była tak duża, że ciało przeszyło bezwładnie powietrze i roztrzaskało się o ścianę niczym laleczka z porcelany.
Uciekać, biec do siedziby Protektoratu - pomyślała. Biegiem wspieła się po kamiennych stopniach i wypadła na ulice. Momentalnie, niczym za magicznym zaklęciem zaczął padać deszcz.
W porównaniu do innych miast siedziba Protektoratu w Laraah była mała. Funkcję tą pełnił stary bank, który nie mógł już spełniać zadania które mu wyznaczono. Ściany tego budynku zdobił tynk w kolorze letniej trawy, który teraz pod wpływem deszczu zmienił ubarwienie niemal na czerń.
Pod fasadą znajdował się pomnik przedstawiający patrona tego miasteczka. Zamszona dachówka mimo deszczu pozostawała matowa. Iave wpadła do budynku w rozpędzona i zdyszana. Wewnątrz budynku było ciepło. Światło pochodzące z żyrandola odbijało się refleksami od płytek
ceramicznych na ścianach. Czarodziejka zdjeła przemoczony kaptur.
- Daevon ? - zawołała niepewnie.
Po chwili do pomieszczenia wbiegł młody recepcionista. Ubrany był w szare szaty zdobione na podobieństwo kwiatu rododendronu, typowye dla
początkujących adeptów loży. Miał szmaragdowe oczy i długie czarne włosy które skręcały mu się na ramionach w frywolne loczki.
- Miałeś nie spać...- zauważyła.
- C-co się dzieje? Dlaczego jesteś taka podniecona.
- Potrzebuje nekromanty. Natychmiast. Kogoś naprawde dobrego, najlepiej wyższego nekrologa. Poproś, aby kogoś przysłali.
- Ale co? teraz? w środku nocy?
- Słuchaj...ta sprawa jest poważniejsza niż przypuszczałam. To coś wielkiego. Ja go naprawde potrzebuje.
Odszedł milcząc. Iave zdjeła przemoczony płaszcz i powiesiła go na wieszaku z brązu.
Pracowała w pomieszczeniu na poddaszu. Zawsze mogła liczyć tutaj na ciszę. Było to małe pomieszczenie, z jednym oknem pełne ksiąg i manuskryptów. Pomieszczenie było pedantycznie czyste, sprzątaczki nigdy nie musiały tu zaglądać. Taka była jej natura. Nikt nigdy nie musiał po
niej czegokolwiek poprawiać. Usiadła na krześle i przysunęła się do masywnej katedry.
- No dobrze... -powiedziała sama do siebie.
Trzeba przeanalizować sytuacje. "Biała mgła biały piach. Czwarte drzwi kłamią." Pomyślała chwile, jednak nic nie przyszło jej do głowy.
Były cztery ofiary. Pierwszy został zamordowany Franess Onteo, były cyrulik. Potem zginął Genji, miejscowy pijak. Przedostatnią osobą był
Vance Margener, strażnik bramy zachodniej. No i oczywiście Landrius. Łączył ich tylko wiek. Każdyznich był samotny. Zamyśliła się wieczyście.
"Nie martwa" Kogo to miało się tyczyć?
Niespodziewanie jej monolog przerwało pukanie do drzwi. Czarodziejka wygładziła szatę rękoma i spokojnie otworzyła. Na progu stał Theoot, wyższy nekromanta loży.
- Doskonale Daev, oto kogoś takiego mi chodziło. Dziękuję, że zechciał Pan przybyć.
- Od siedmiu lat cierpię na bezsenność - odpowiedział z dyskretnym uśmiechem.
Znali się dobrze. Ona lubiła jego roztropność i surowość a on lubił pomagać loży. Theoot był stary, miał ponad dwieście lat, lecz dzięki swojej
magii wyglądał na około czterdzieści. Iave za rok skończy czterysta trzydzieści.
Czarodziejka opowiedziała mu wszystko co wiedziała. Za oknem nadal padało. Nekromanta myślał wsłuchując się w deszcz.
- Powinniśmy udać się do domu pierwszej z ofiar. Tam na pewno znajdziemy kawałek tej chorej układanki - powiedział.

Onteo mieszkał na krańcu miasta, koło brzozowego lasu. Wystarczało mu małe mieszkanko ponieważ mieszkał sam. Wśród mroków nocy oraz
deszczu wyglądało ono jak siedziba koszmarów. Dwie zakapturzone postacie wkroczyły do środka. Drzwi były otwarte.
- Nie podoba mi się to -stwierdził.
Ciało zielarza było już dawno przetransportowane do kaplicy umarłych lecz w powietrzu dało się wyczuć stęchliznę. W środku dom był niemal
pusty, większość sprzętów domowych było w laboratoriach Protektoratu. Szybko odnaleźli zejście do piwnicy. Ona również była prawie pusta.
- Nic tu nie znajdziemy. Oni z pewnością sprawdzili cały dom. - powiedziała szeptem.
- Poszukajmy dokładnie.
Piwnica była bardzo mała i sufit był dość nisko. Nekromanta choć nie należał do najwyższych niemal dotykał sklepienia czubkiem głowy.
Sprawdzili pomieszczenie lecz nie znaleźli śladów. Stała tu jedna komoda zrobiona z surowego dębowego drewna.
- Przesuńmy ją.
Kamienna podłoga zatrzeszczała pod naporem mebla. W miejscu gdzie stała szafa widniał napis:

Bo ja też jestem rybakiem ludzi

Na pierwsze rzut oka napis wyglądał na narysowany farbą lub łojem. Iave jednak przerwała te wątpliwości.
- Krew...
- Ale czyja? - zapytał. Głos miał opanowany.
- Nie mam pojęcia. Jak ludzie z Protektoratu mogli przeoczyć coś tak ważnego?
- Myślę, że wcześniej tego tutaj nie było.
Nagle zdała sobie sprawę, że to poszlaka.
- "Ja też jestem rybakiem ludzi"..."biała mgła, biały piach"!
- Co?
- Słuchaj...to nie koniec morderstw. On...chce nas wciągnąć w jakąś...grę.
- Masz jakieś sugestie?
- Chyba...czy w tym mieście mieszka ktoś nad brzegiem? Jeśli tak, to chyba wiem co powinniśmy robić.
- Niestety tak. Lucia, nawet ją znam. To bardzo osamotniona kobieta...
- "Nie martwa"
- Chyba zaczynasz popadać w obłęd.
- Nie, nie posłuchaj musimy się spieszyć. To ona będzie następna.

<<< rozdział 1 //\ rozdział 3 >>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.