diablo 3

Opowiadanie Boska Potęga, cz. 1

Ostatnia modyfikacja: 21.10.2007. Utworzono: 21.10.2007

Prolog

    Ogromne drewniane drzwi otworzyły się z przenikliwym piskiem. Powoli, głośno stukając żelaznymi butami o marmurową podłogę weszła do środka ogromna postać. Był to Archanioł. Na głowie miał założony kaptur, spod którego wystawały długie, lśniące słonecznym blaskiem włosy. Spod niego wyłaniały Się zimne jak lód oczy, które uważnie spoglądały na posadzkę. Ubrany był w pozłacaną zbroję, przepięknie zdobioną dziwnymi symbolami. Na plecach miał utkwiony długi miecz, tak potężny, że do jego podniesienia nie wystarczyłoby trzech silnych barbarzyńców.
Przystanął na chwilę i rozglądnął się po pomieszczeniu w taki sposób, jakby próbował szukać drogi ucieczki. Dookoła rozstawione były posągi najsławniejszych Archaniołów, dowodzących wojskami Niebieskimi między innymi w Wojnie Grzesznych. Oglądając swoich poprzedników marzył o tym, aby to kiedyś jego posąg stał w tej sali, i przypominał późniejszym pokoleniom o jego istnieniu. Z tej zadumy wyrwał go donośny głos, dochodzący z tronu stojącego przed nim.
- Tyraelu! Czy wykonałeś zlecone zadanie?
- Tak Mistrzu, udał się dokładnie tam gdzie kazałeś – odparł z lękiem w głosie.
- Dobrze, pamiętasz co ci powiedziałem zlecając tą misję? – Ostro zapytał.
- Pamiętam... - mówiąc spoglądał na niego, jakby chciał przebić go wzrokiem - powiedziałeś, że to sprawa najwyższej rangi.
- I dlatego nie możesz zawieść drogi bracie – gestem ręki oznajmił, że rozmowę uznał za zakończoną.

Rozdział I - Zdrada

1

- Obudź się! Nie możesz przecież spać na środku drogi.
- Ale... o co chodzi? Gdzie ja jestem? – Odezwał się leżący na gołej ziemi paladyn. Płytowa zbroja, którą miał założoną, widocznie przeszkadzała mu w próbie podniesienia się. W prawej ręce ściskał kurczowo miecz, lewą zaś macał po glebie, szukając prawdopodobnie tarczy.
- Spokojnie nic ci... o cholera to ty? Co tutaj robisz? Pamiętasz mnie?
- Warriv? Powiedz mi gdzie ja jestem? – spytał niecierpliwym głosem, bez przerwy leżąc na ziemi.
- Jak to gdzie, jest to jedyny szlak do Zakonu Paladynów, leżącego daleko w górach. Nie mów mi, że nie wiesz dokąd szedłeś.
- Właściwie to sam nie wiem co się ze mną stało. – Odparł, próbując sobie przypomnieć wydarzenia ostatnich godzin.
- To jakim cudem się tutaj znalazłeś? Ostatnio widzieliśmy się chyba w Lut Gholein – po chwili dodał. – Żałuje tylko, że nie wstąpiłem do Harrogath, zawsze chciałem zobaczyć górę Arreat z bliska. Podobno pilnują jej trzej...
- Arreat! – Przerwał mu w połowie zdania. Wstał i otrzepując się z kurzu przypominał sobie wszystko. Był na świętej górze, zgładził ostatniego z Trzech Braci, wtedy przybył Archanioł Tyrael, otworzył przed nim portal i powiedział: „Wejdź do portalu, a kiedy już znajdziesz się w bezpiecznym miejscu, udaj się do Zakonu Paladynów na dalekiej północy”. – Tylko w jakim celu musze się tam wybrać? Przecież zło zostało pokonane – pomyślał.
- Przypomniałeś sobie coś? – Spytał Warriv ostrożnie spoglądając na paladyna. Teraz kiedy stoi, wydał mu się jeszcze bardziej potężny niż w pozycji leżącej. – Mów co sobie przypomniałeś!
- Właściwie to nic – skłamał, drapiąc się palcami po głowie. – Ale mówiłeś, że wyruszasz do Zakonu Paladynów. Jeśli nie miałbyś nic przeciwko to chętnie bym się z tobą zabrał.
- Oczywiście, że nie mam nic przeciwko Hawre, cieszę się, że nie będę musiał jechać sam.
    Paladyn podniósł leżący na ziemi hełm, po czym jednym susem wskoczył na powóz handlarza. Rozległ się huk bata i konie spokojnie ruszyły w dalszą drogę.

    Kiedy karawana oddaliła się już na znaczną odległość, zza wielkiego głazu wyszedł ubrany w czarną szatę człowiek. Jego czerwone, przerażające oczy spoglądały na ślady, pozostawione przez powóz Warriva.
- Bardzo dobrze, że udajesz się do Zakonu – syknął sam do siebie. – Zabicie Mrocznej Trójcy było zaledwie pyłkiem, w porównaniu z tym do czego zostałeś zrodzony, Hawre.

2

    Most zbudowany był z wielkich kamiennych bloków, pod nim znajdowała się ogromna przepaść, na której dnie płynął rwący potok. Droga na moście była dość szeroka, z powodzeniem mogłoby jechać koło siebie cztery takie wozy.
- Jesteśmy na miejscu – powiedział z zadowoleniem Warriv, pokazując ręką znajdującą się przed nimi ogromną bramę.
- Jest piękna – odparł mu Hawre. Dobrze wiedział, że istnieją tylko cztery Zakony Paladynów. Jako niemowlę został znaleziony przez paladyna Heksiosa w lesie okalającym Zakon „Zachodni”. Nazwę tą zawdzięczał swemu położeniu geograficznemu w świecie Sanktuarium – zachodnie Wielkie Lasy. Żyjąc wśród rycerzy Zakonu wkrótce i on sam złożył ślubowania rycerskie. – Ja pochodzę z Zakonu Paladynów w Wielkich Lasach – dodał.
- Ten jest najstarszy. Słyszałem nawet legendy o tym, że został wzniesiony przez samych Archaniołów, a pierwszym Mistrzem był sam Lenkmed – jeden z największych generałów Niebieskich. To dzięki niemu paladyni mieli otrzymać boską moc w walce.
- Według mnie to same bajki, chociaż Zakon naprawdę wygląda nieziemsko.
    Brama była otwarta, więc bez problemu dostali się do środka. Znajdowali się teraz na wielkim placu, gdzie swoje stragany rozstawione mieli kupcy nabywający z całego świata. Dookoła stały budynki mieszkalne, w których jak wywnioskował Hawre, zatrzymywali się handlarze. Porządku pilnowali uzbrojeni paladyni, nierobiących sobie nic z panującego tutaj gwaru.
- Czemu przybywa tutaj tyle kupców skoro mieszkają tu tylko paladyni? – Spytał ze zdziwieniem w głosie Hawre. – Kto tu od nich tutaj coś kupuje?
- Podstawowe pytanie które zadają „nowi”. – Odparł ze śmiechem Warriv. – Otóż przeważnie przyjeżdżają tu kupcy z różnymi starożytnymi reliktami i handlują miedzy sobą. Nikt prawie nie handluje z paladynami, oni są samowystarczalni.
- To dlaczego akurat tutaj, przecież tutaj jest strasznie daleko?
- Właśnie dlatego. Tak daleko od cywilizacji nie ma złodziei. A uwierz mi, to czym tutaj handlują jest warte przybycia tutaj. Patrz tam – wskazał wielki mur rozciągający się za straganami. – Za tamtym murem znajduje się właściwa część klasztoru. Tylko paladyni mają prawo wstępu.
- W moim Zakonie nie było takiego zakazu. Czyżby to była prawda o czym mówił Deckard Cain? – Pomyślał.
    Deckard Cain już kiedyś opowiadał mu o znajdującej się tutaj Bibliotece Horadrimów. Dlatego Zakon był zamknięty dla ludzi z zewnątrz.
- Ja mam swoje spanie tutaj – oznajmił Warriv, spoglądając na dwupiętrowy budynek z kamienia. – Ciebie wpuszczą do środka, więc tam na pewno dostaniesz miejsce do spania. Aha! I gdybyś czegoś potrzebował...
- Tak, tak znajdę cię.
- Powodzenia bracie!
    Bracie? To słowo wzbudziło w nim nowy lęk. Przecież tak zwracają się do siebie paladyni, dlatego nic w tym słowie nie powinno być niepokojącego. Lord De Seis! – Pomyślał. – To on tak się do mnie zwrócił. „To dopiero początek, bracie”. Muszę znaleźć Tyraela!
    Przeciskając się przez tłumy handlarzy, dotarł do bramy strzeżonej przez jednego paladyna. Po krótkiej rozmowie, zniknął za żelaznymi wrotami.

3

- Mistrz Bernardo już na ciebie czeka – powiedział strażnik, który wyłonił się jakby spod ziemi. – Chodź za mną.
- Skąd Wielmożny wie o moim przybyciu? – Spytał Hawre.
- Czekał już od dawna.
- Co? To już nie jest zabawne. Albo powiesz mi o co tutaj chodzi, albo nigdzie nie idę!
    Po tych słowach przybiegło kilku kolejnych paladynów, i wziąwszy go za ręce, zaczęło prowadzić do katedry, gdzie paladyni mieli zwyczaj się modlić.
- Spokojnie! Pójdę sam! – Warknął na nich, wyszarpując się spod uścisku ich rąk.

    Katedra była pięknie ozdobiona, dookoła stały piękne pozłacane rzeźby. Na ścianach wisiały sakralne obrazy. Przez okna wpadało dużo światła, które uwydatniało cały wystrój świątyni. Za ołtarzem stał wielki tron, na którym siedział Wielki Mistrz Zakonu.
    Strażnicy nie weszli do środka razem z Hawre. Szedł powoli, spoglądając na ołtarz i siedzącym za nim, Mistrza Bernardo. Koło tronu stał ktoś jeszcze, jednak z daleka nie mógł rozpoznać tej osoby.
- Hawre! – Krzyknął starzec stojący koło Mistrza.
- Deckardzie! To ty? Już myślałem, że cię nie zobaczę!
- Chodź tutaj. Musimy porozmawiać
- Ale dlaczego tutaj? Czemu nie mogliśmy porozmawiać w Harrogath? Dlaczego Mistrz Bernardo czekał na mnie? Skąd wiedział, że przybędę?
- Wiem, że masz wiele pytań młodzieńcze – odparł spokojnie Bernardo, wstając powoli z tronu. – Wszystkiego się dowiesz w odpowiednim czasie.
- Ale jak to w odpowiednim czasie? Czy to nie jest aby przypadkiem ten moment? – Krzyczał Hawre.
- Uspokój się i posłuchaj uważnie co mamy do powiedzenia.
- Masz prawo być sfrustrowany – zaczął cicho Cain. – Ale uwierz, wydarzyło się bardzo wiele i jesteśmy już pewni.
- Pewni czego?
- Więc może zacznę od początku. Jak sądzisz do czego pozostało powołane Bractwo Horadrim?
- O ile dobrze pamiętam mieli oni za zadanie powstrzymać Mroczną Trójcę przed zawładnięciem nad światem.
- Masz rację, ale to tylko oficjalny termin naszej działalności. Naszym głównym zadaniem, było przygotowanie drogi dla Wybawiciela, człowieka, który miał wybawić ludzi od piekielnego pomiotu raz na zawsze.
- Ale co ja mam z tym wspólnego? – Z wyraźnym zniecierpliwieniem spytał młodzieniec.
- Myślimy, że to właśnie ty jesteś tym Wybrańcem – powiedział Bernardo, wyręczając Caina z odpowiedzi.
- No dobra, przypuśćmy, że to ja jestem tym Wybrańcem. Ale w jaki sposób miałbym „wybawić ludzi od piekielnego pomiotu raz na zawsze”? Czy to nie jakaś bujda w którą wierzycie jak małe dzieci w bajki? Czy pomyśleliście chociaż raz o tym, że pokonanie piekielnych sług jest niemożliwe dla jednego człowieka?
- Spokojnie. W tej walce nie będziesz osamotniony.
- Co to znaczy?
- W pismach starożytnych braci Horadrim zapisane jest, że Wybraniec powinien otrzymać potężną moc, która jest zawarta w czymś.
- W czymś? To znaczy w czym?
- No właśnie tego nie wiemy – odparł Cain. – Próbowałem na wszystkie sposoby rozszyfrować pisma, ale nie mam pojęcia czego szukać ani gdzie szukać.
- Chyba sam powinienem zobaczyć te pisma.
- Chodźmy więc – odparł Cain. Skoro chce zobaczyć na własne oczy to oznacza, że jednak uwierzył – pomyślał i ruszył ku wyjściu z katedry.

//\ część 2 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.