diablo 3

Opowiadanie Bracia 2

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Zbliżał się wieczór. Brag spędził cały dzień włócząc się po lesie, teraz jednak zaczął doskwierać mu głód. Złość na ojca minęła mu już dawno ale dziecięcy upór i przesadnie urażona duma nie pozwalały mu podjąć decyzji o powrocie aż do chwili gdy głód i wspomnienie o wspaniałej kuchni jego matki nie skłoniły go do zmiany postanowienia. Był już niedaleko wioski gdy ujrzał coś co sprawiło, że jego włosy w jednym momencie pobielały ze zgrozy. Na środku wioski pojawiła się krwisto czerwona szczelina, która powoli rozszerzyła się do czegoś na kształt portalu. To co było widać przez ten portal sprawiło, że Brag zupełnie stracił świadomość tego co dzieje się dookoła. Decyzję o ucieczce podjął za niego instynkt. Jednak zbyt późno, rozległa się eksplozja a z portalu wysypała się horda przerażających postaci. Brag pędził starając się, jak najszybciej zostawić za sobą płonącą już wioskę. Jedna z kreatur dostrzegła uciekającego chłopca i zaczęła go gonić. Brag dzięki przewadze zdołał dotrzeć do krawędzi lasu, lecz ścigający go czteroręki, pokryty łuską potwór o owadzich oczach był zbyt szybki .Nagle Brag potknął się o korzeń i upadł. Demon zaryczał tryumfalnie i nieco zwolnił by móc napawać się strachem swojej ofiary. Chłopiec odwrócił się na plecy i patrzył jak skamieniały z przestrachu, jak okropna istota zbliża się ku niemu z mieczem w nieludzkiej, dziewięciopalczastej dłoni. Ubrany w czerń mężczyzna z mieczem pojawił się znikąd. Ruszył w kierunku demona i ciął na odlew z prawej strony. Miecz demona przesunął się na prawo by zablokować ostrze nieznajomego, lecz nic to nie dało, gdyż człowiek obrócił miecz o sto osiemdziesiąt stopni i jednocześnie wykonał piruet w lewo zmieniając w ten sposób kierunek, z którego ostrze uderzyło wroga. Czarna klinga zagłębiła się w trzewiach demona a dzierżący ją mężczyzna dokończył cięcie. Zewłok istoty padł na ziemię przecięty na pół. Ubrany w czerń wojownik spojrzał na łunę nad wioską i powiedział -Spóźniłem się. Przykro mi młodzieńcze ale wszyscy, którzy byli w wiosce już nie żyją, jeśli nie chcesz do nich dołączyć musisz iść ze mną. - po czym odwrócił się i ruszył w stronę lasu.

Nad zgliszczami obróconej w perzynę wioski rozpoczynało swą codzienną wędrówkę słońce. Bern do rana klęczał przy zwłokach człowieka, który uratował mu życie. Pamiętał ostatnie chwile demonicznego natarcie podczas, których ów dziwny mężczyzna poświęcił życie by pokonać przywódcę demonów. Wraz z upadkiem Azmaela inne demony także zniknęły, lecz nie zmieniło to faktu, ze wioska została zniszczona. Nagle Bern poczuł na ramieniu czyjąś ciężką dłoń. Chłopiec odwrócił głowę i zobaczył osmaloną twarz Dorna, miejscowego kowala. -No chłopcze, myślę , że czas nam się zbierać. - powiedział postawny rzemieślnik. -Tylko my dwaj przeżyliśmy - odpowiedział na nie zadane pytanie - i nie mamy tu czego szukać. - Pójdźmy do miasta Horst. - Miejsce dobre jak każde inne. Dobrze, chłopcze pójdziemy więc do miasta Horst. Gdy słońce na dobre wstało nad ruinami wioski nie było już w niej nikogo.

Brag całą noc podążał za swoim tajemniczym wybawcą. Kilkakrotnie próbował nawiązać rozmowę lecz mężczyzna był małomównym towarzyszem, odzywał się tylko wtedy gdy musiał wskazać kierunek dalszej wędrówki lub jakieś przejście, niewidoczne na pierwszy rzut oka pośród krzaków. Dopiero gdy zaczęło świtać zatrzymał się, wyciągnął sakwę z prowiantem ze swojego plecaka i usiadł na ziemi. Podał wędrującemu z nim chłopcu kawałek chleba i powiedział - Masz do podjęcia ważną decyzje, albo zostawię cię w najbliższym mieście przez jakie będę przechodził albo zostaniesz moim uczniem. Zastanów się dobrze, bo jeśli wybierzesz źle nie pożyjesz długo. - Jak to nie pożyje długo? - spytał nie do końca rozumiejąc Brag. - W mieście nikt się tobą nie zaopiekuje i będziesz musiał sobie poradzić sam, jeśli nie dasz rady to zginiesz z głodu albo zajmą się tobą miejscowi opryszkowie. Jeśli pójdziesz ze mną to rozpoczniesz treningi, które albo uczynią cię wojownikiem takim jak ja, albo cię zabiją. Brag przypomniał sobie jak został uratowany przed demonem i z jaką łatwością siedzący obok niego mężczyzna owego demona pokonał. Wreszcie podjął decyzję - tak, chce zostać twoim uczniem. - Dobrze. Teraz najedz się i odpocznij. Dziś w nocy zaczniemy pierwsze treningi.

Miasto Horst tętniło życiem. Wielobarwny tłum przelewał się po ulicach, które, przynajmniej w lepszej części miasta, były czyste i zadbane. Karczma "Łeb Trolla" znajdowała się jednak w gorszej części miasta, nie tej najgorszej ale jednak gorszej. Właśnie tu zatrzymali się Dorn i Bern. Oszczędności, które Dorn zdołał znaleźć w zgliszczach swojej kuźni pozwoliły na odbycie drogi aż do tego miejsca, lecz teraz powoli zaczynały się wyczerpywać. - Będę musiał znaleźć pracę w jakiejś kuźni, żeby nas utrzymać chłopcze. Myślę, ze nadajesz się na czeladnika.- mówił kowal, lecz jego młody towarzysz nie słuchał zbyt uważnie rozglądając się po wnętrzu tawerny. - Mówię do ciebie. Co się z tobą dzieje Bern? Chłopiec nie zdążył odpowiedzieć gdyż do karczmy wszedł ubrany w brązowy płaszcz z kapturem człowiek i skierował się prosto do ich stolika. - Masz coś co należało do mojego brata chłopcze. Nim Bern zdołał zareagować kowal wyprowadził cios pięścią w kierunku twarzy nieznajomego. -Zostaw chłopaka, nie jest złodziejem. Cios nie doszedł jednak celu ponieważ nieznajomy odchylił głowę tak, ze potężna pięść kowala przeszła obok strącając jedynie jego kaptur. Kowal nie zdążył wyprowadzić drugiego ciosu, został złapany za nadgarstek i z niezwykłą siłą rzucony na podłogę. - Nie wtrącaj się. A teraz pokaż mi to chłopcze. Bern posłusznie wyciągnął amulet i bransolety, z których teraz już nie wystawały ostrza, i podał mężczyźnie. -Biedny Shiras. Trzymaj amulet, teraz należy do ciebie. - powiedział mężczyzna przyjrzawszy się bransoletom i oddawszy amulet Bernowi. - Chodź ze mną, czeka nas długa droga do twojego nowego domu. Kowal wciąż leżał na podłodze przyglądając się jak jego dotychczasowy towarzysz wychodzi posłusznie za mężczyzną z przepaską na oczach.

<<< część 1 //\ część 3 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.