diablo 3

Opowiadanie Bracia 3

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Mężczyzna obudził Braga dopiero gdy słońce znikało już za horyzontem. - Masz, wypij to nim zaczniemy nasz trening.- powiedział podając chłopcu kubek z jakimś wywarem. Wywar miał dziwny cierpki smak, ale za to znakomicie orzeźwiał. Gdy Brag wypił wywar, dostał dwie przypominające nieco nagolenniki płyty ołowiu. - Przywiąż to do nóg, będziesz za mną biegł. I jeszcze jedno, od teraz masz tytułować mnie Mistrzem. - Ale te nagolenniki są strasznie ciężkie Mistrzu. - I o to chodzi, jak nauczysz się biegać z ciężkimi to bez nich będziesz rączy jak wiatr. Pamiętaj, że nie będę na ciebie czekał, jak nie utrzymasz tempa lub się zatrzymasz będziesz zdany na siebie. Po tych słowach mężczyzna zaczął biec lekkim truchtem. Pozbawiony wyboru Brag biegł za nim. Mimo upływu czasu Brag nie czuł zmęczenia, biegł już od kilku godzin i zdawał sobie sprawę z tego, że jego serce łomocze jak szalone, mięśnie palą, a zamiast krwi w jego żyłach płonęły piekielne ognie, ale wrażenia te dochodziły do niego przytłumione, jakby z daleka. Dopiero nad ranem wyczerpanie zaczęło do niego docierać. I gdy już myślał, że upadnie i się nie podniesie jego Mistrz się zatrzymał. - Dobrze, udało ci się. Twój organizm jest wytrzymalszy niż przypuszczałem, mało kto, nawet po zażyciu wywaru byłby w stanie dać sobie radę z takim wysiłkiem. Ten dzień Brag spędził leżąc na jednym z koców nieznajomego, który był teraz jego Mistrzem. Nie przypuszczał, że to co przeszedł tej nocy nie było wcale najcięższym z treningów, które na niego czekały.

Bern podróżował z Rak'shasi, który zabrał go z Horst już trzeci tydzień. W tym czasie nie rozmawiał wiele z tym ponurym mężczyzną zdołał jednak zebrać nieco informacji, zarówno o celu wędrówki jak i o swoim towarzyszu. Po pierwsze dowiedział się, że ubrany w brązowy płaszcz wojownik ma na imię Rand i jest członkiem bractwa Rak'shasi, do którego siedziby właśnie zmierzali. Ze słów Randa wynikało, że jeszcze długa droga przed nimi, ponieważ musieli dotrzeć do gór Szarych, w których ukryta jest siedziba owego owianego tajemnicą bractwa. Lecz waga podróży dotarła do Berna dopiero gdy podczas odpoczynku w jednej z karczm Rand mając już dość ciągłych pytań młodzieńca wyjaśnił mu co naprawdę stało się w wiosce. - Otworzyła się wyrwa w osnowie rzeczywistości, spoiwo świata przetarło się na tyle, ze demony mogły się przedostać. Shiras musiał przeczuć, że wyrwa pojawi się właśnie tam i dlatego też udał się właśnie do twojej wioski. Nie przewidział, że wyrwa będzie na tyle duża by przeszedł demon wysokiej rangi. Gdy przyszło co do czego poświęcił życie by zapieczętować go w tym oto amulecie. - Ale czemu poświęcił życie? Nie mógł go zapieczętować bez tego? - Żadna magia nie jest na to dość silna, to właśnie energia uchodzącego życia utrzymuje demona zamkniętego w amulecie. Zresztą więcej nauczysz się w Cam Shasi. - Jak to nauczę? - Jeszcze nie rozumiesz? Shiras wybrał cię na swego następcę.

Brag nie był pewny jak długo już podróżuje z Mistrzem. Może rok, może troszkę mniej. Na początku wędrówki ciężkie treningi fizyczne sprawiały mu naprawdę wielki problem ale od tego czasu znacznie się zmienił. Był sprawniejszy niż przeciętni ludzie. Potrafił biec godzinami bez odpoczynku i przenosić ciężary z miejsca na miejsce. Jego refleks wyostrzył się do tego stopnia, ze był w stanie złapać lecącą w jego kierunku strzałę. A dziś miał po raz pierwszy rozpocząć trening z bronią. Ciągle jeszcze nie przyzwyczaił się do ciężaru przewieszonej przez plecy pochwy z mieczem. W pamięci miał obraz wczorajszej chwili, w której Mistrz podał mu czarne ostrze, identyczne jak to, które uratowało mu życie tamtej nocy. Odsunął kosmyk białych włosów opadających mu na oczy i wszedł do jaskini, którą jego Mistrz przystosował do ćwiczeń z mieczem. - Dobądź miecza, zaczniemy twoją edukację. - Myślałem, że zaczniemy od ćwiczeń z drewnianymi mieczami ćwiczebnymi. - Nie, jeśli nie jesteś w stanie przeżyć ćwiczeń ze mną, to znaczy, ze nie jesteś w stanie przeżyć potyczki z demonicznym pomiotem. Po tej wymianie zdań jaskinie wypełniła muzyka uderzających o siebie kling.

Od czasu przybycia do Cam Shasi Bern wiele się nauczył. Poznał podstawy walki bransoletami ostrzy oraz zgłębił tajniki wiedzy o istotach piekieł. W jego głowie rozbrzmiewała treść ostatniej lekcji, a konkretnie słowa Leora - jego nauczyciela, dotyczące demonicznej skazy. - Skaza, istnieje w ludziach niegodziwych i taki, którzy mają za nic zasady moralne. Lecz w nich skaza jest słaba, niewyczuwalna i nie oddziaływująca na otoczenie. Skazą dotknięci są także ci, którzy czczą demony i chcą je przyzywać. U nich skaza jest silna i zmienia ich wygląd oraz osłabia osnowę rzeczywistości. Skażone mogą być tez niektóre miejsca, są one szczególnie podatne na otwarcie szczelin. Cała skaza zgromadzona w ludziach i miejscach na skutek nie znanych bliżej sił promieniuje i krąży pod postacią swoistego prądu. W miejscach, gdzie przepływ skazy jest zablokowany, gromadzi się ona i tworzy się szczelina. Demony zaś są uosobieniem skazy, która jest głównym budulcem ich świata. - Ale czemu demony przechodzą do naszego świata? - Nie możemy mieć pewności, ale każde ich pojawienie się powiększa ilość skazy, może chcą zmienić nasz świat na podobieństwo swojego? Dalsze rozważanie na temat skazy przerwało mu nawoływanie Leora by przyszedł na trening walki bransoletami. Bern ruszył w stronę mężczyzny patrząc tam gdzie byłyby oczy, gdyby nie zasłaniała ich czarna przepaska.

<<< część 2 //\ część 4 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.