diablo 3

Opowiadanie Bracia 5

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Była jesień. Brag spojrzał w niebo. Mniej więcej o tej porze roku zawsze obchodził urodziny. Ale od kiedy rozpoczął treningi pod okiem swojego wybawcy nie miał czasu na takie głupoty. Ile to już lat? Osiem lub dziewięć, a to znaczy, że ma już dziewiętnaście lub dwadzieścia lat. Uśmiechnął się w duchu na myśl o tym, że gdyby wciąż mieszkał w swojej rodzinnej wiosce miałby już własne gospodarstwo a także żonę i być może gromadkę dzieci. Ale tak się nie stało i nie stanie ponieważ przeznaczona mu jest walka. Od teraz będzie podróżował sam. Przypomniał sobie wczorajszą rozmowę z Mistrzem. - Nauczyłem cię wszystkiego co mogłem ci przekazać. Teraz musisz sam doskonalić swe umiejętności i nabierać doświadczenia. Pamiętaj, że tylko tacy jak my mogą skutecznie podjąć walkę z demonicznym plugastwem. Brag wiedział, że będzie tęsknił za tym dziwnym mężczyzną, który zmienił go z wystraszonego, wiejskiego chłopaczka we wprawionego w fechtunku i sprawnego wojownika. Ruszył w dół wzgórz, w kierunku miasta Horst. Przez chwilę wahał się czy nie zawrócić i nie dogonić swojego Mistrza ale zrezygnował. Nie mogło się to udać a nawet gdyby to Mistrz nie byłby zadowolony. Miasto było coraz bliżej. Tu zacznie się jego krucjata przeciw demonom i ich wyznawcom. Krucjata mająca trwać przez całe jego życie.

W otaczającej go ciemności unosiły się i snuły jaskrawo żółte pasma skazy. Skierował się w kierunku gdzie żółci było najwięcej. Sklepienie Sali niknęło w mroku. Pod jej ścianami siedziało na podłodze kilkanaście postaci. Na środku stał najstarszy z braci, ten sam, który dokonywał operacji związanych z rytuałem przejścia gdy przystępował do Bern. Teraz w ręku trzymał niewielkie, metalowe pudło. Do Sali wszedł Bern odziany w praktyczny, brązowy strój podróżny. Podszedł do mistrza ceremonii i przyklęknął. - Bracia - wyszeptał starzec, tym dziwnym szeptem, który był tak donośny, ze wszyscy zebrani słyszeli wyraźnie jego słowa - oto jeden z nas, Bern. Przybył tu dziewięć lat temu i rozpoczął nauki. Trzy lata temu stał się jednym z nas. Dziś jest już w pełni gotów by rozpocząć wędrówkę i przyłączyć się do naszej sprawy. - otworzył pudło i wyciągnął z niego dwie bransolety. - Weź te oto bransolety ostrzy, które należały wcześniej do Shirasa a przed nim do Karesa a przed nim do Petridasa i do wielu Rak'Shasi przed nimi. Bern wziął do rąk znajome bransolety i spojrzał na nie, nie widział wygrawerowanych na nich wzorów, widział je tylko jako dwa okręgi jadowitej żółci pośród oceanu czerni. Włożył ostatni dar od człowieka, który wtedy w wiosce uratował jego życie i wysunął ostrzał. Stanął wyprostowany na środku sali i spojrzał na swoich braci. A potem zgodnie ze starożytną tradycją opuścił sale i ruszył w kierunku bram Cam Shasi. Teraz musiał zdecydować dokąd pójść. Wybrał wschód, równie dobrze może zacząć tam jak gdzie indziej. Ruszył w kierunku przełęczy, do najbliższego miasta czekała go długa droga.

***

Niebieskie ściany sanktuarium były pokryte płaskorzeźbami przedstawiającymi demony. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu to demony były panami tego miejsca. Jednak dziś było inaczej, na środku okrągłej sali stało dwoje ludzi. - Zginiesz. - powiedział spokojnie ubrany w czerń mężczyzna dobywając miecza. - Nie, to ty zginiesz. - odpowiedział stojący naprzeciw niego zakapturzony wojownik aktywując bransolety, z których wysunęły się ostrza.

Przełęcz Kshal'ashi była najbardziej wysuniętym na wschód punktem gór Szarych. Bern dotarł do niej dopiero po dwóch tygodniach wędrówki przez góry. Wiedział, że poza znajdującą się u podnóża wioską na pustyni Kshalijskiej nie ma żadnych siedzib ludzkich. Nie martwiło go to, ponieważ wiedział, że jest w stanie ją przebyć. Zajrzał do swej sakwy podróżnej i odkrył, że kończy mu się prowiant. Tego dnia spokojne życie mieszkańców wioski na skraju pustyni Kshalijskiej zakłóciło przybycie zakapturzonego wędrowca, który przybył ze strony gór. Jescze tego samego dnia życie mieszkańców wioski na skraju pustyni wróciło do normy, z tym wyjątkiem, że byli ubożsi o odrobinę wody i nieco suchego prowiantu a bogatsi o kilka rubinów. Po upalnym dniu na przypominającej rozgrzaną patelnię pustyni nadeszła lodowata noc. Bern nie zważał na wschody i zachody słońca, odpoczynku nie potrzebował prawie wcale, tylko, co kilka dni zatrzymywał się pośród wydm by zapaść w krótki, niespokojny sen. Wreszcie dotarł do Rodsaru, niewielkiego miasta będącego najdalej wysuniętym na zachód osiedlem w królestwie Estharii. Dotychczas młody Rak'shasi nie kierował się niczym szczególnym po prostu szedł przed siebie, jednak nadszedł czas by dokładniej zastanowić się nad kierunkiem dalszej wędrówki. Rozejrzał się wokół przyglądając się żółtym pasmom skazy w powietrzu i wybrał drogę, którą miał od teraz podążać. Najpierw jednak skierował się na miejscowy targ by uzupełnić zapasy. Podczas zakupów uznał też, że może sobie pozwolić na zbytek spędzenia jednej nocy w karczmie nim ruszy dalej.

Brag włóczył się po Horst już któryś dzień z rzędu szukając jakiegokolwiek skrawka informacji, który mógłby go naprowadzić na trop demonów lub ich wyznawców. Jedyne na co trafił to szarlatan twierdzący, że potrafi wykrywać demony. Postanowił skorzystać z ostatniej deski ratunku i poszukać plotek pośród miejscowych pijaczków. Usiadł w jednej z karczm i zamówił kufel piwa. Nie musiał czekać długo, już po chwili zauważył podchmielonego gościa siedzącego pod ścianą. Dosiadł się do upatrzonego pijaczka i zagadnął go. - Witaj przyjacielu, widzę, że twój kufel jest pusty i tęskni do piwa, może w zamian za ponowne napełnienie go opowiesz mi, co się ostatnio dzieje w mieście? Pijaczek popijając co chwilę z kufla, za którego uzupełnienie kilkakrotnie musiał zapłacić Brag, zasypał go sporą dawką plotek o miejscowych kupcach, klątw na podatki i temu podobnych nowinek. Brag już miał zrezygnować, gdy pijaczek wtrącił coś o zaginięciach i dziwnie okaleczonych ciałach, ale nie dał sobie szansy by dokończyć, ponieważ padł pod stół i zaczął chrapać. Brag wyszedł z karczmy i zaczął się zastanawiać. W każdym mieście są dwa podstawowe źródła informacji, zwykł mawiać jego Mistrz, pierwsze to pijaczkowie, którzy często wiedzą więcej niż się może wydawać. Drugim takim źródłem informacji są gildie złodziejskie, które jednak ciężko odnaleźć i, które słono sobie liczą za każdą informacje, jaką można od nich uzyskać. Brag postanowił spróbować tego drugiego źródła. Jednak najpierw musiał nawiązać kontakt z miejscowymi złodziejami. Uśmiechnął się pod nosem i pomyślał, że to akurat nie będzie trudne.

Z płytkiego snu wyrwało go skrzypnięcie otwieranych drzwi. Widocznie płacenie rubinami na targu nie było najlepszym pomysłem, jak widać ściągnęło na niego uwagę nieodpowiednich ludzi. Czwórka opryszków spodziewała się zaskoczyć go we śnie, jednak to on ich zaskoczył. Zerwał się z łóżka i wykorzystując swoją przewagę w ciemności powalił pierwszego ciosem w splot słoneczny. Trzeba oddać napastnikom sprawiedliwość i przyznać, że szybko otrząsnęli się z szoku i zaczęli walczyć. Jednak nie mieli szans ze świetnie wyszkolonym wojownikiem, który po powaleniu pierwszego z napastników z gracją uchylił się przed wymierzonym weń uderzeniem i wyprowadził szybkie kopnięcie wymierzone w kolana następnego, po którym nastąpiło równie szybkie uderzenie pięścią, które złamało nos kopnięto opryszka. Trzeci z amatorów łatwego łupu wykorzystał okazję i pchnął bogatego podróżnika nożem w czasie, gdy ten łamał nos jego towarzysza. Nie przewidział jednak, że jego przeciwnik jest tak nieludzko szybki. Klinga noża przecięła powietrze a dzierżący go rabuś zwinął się uderzony kolanem w podbrzusze. Nim jeszcze trójka opryszków padła na ziemię czwarty uciekał jak najdalej od tego strasznego człowieka, który bez najmniejszego trudu pokonał jego przyjaciół. Bern nie miał ochoty czekać na kolejną wizytę, nawet, jeśli nieproszeni goście byli amatorami. Zresztą te kilka godzin snu wystarczyło mu aż nadto. Na długo nim słońce podniosło się znad horyzontu miasto Rodsar opuścił samotny, zakapturzony podróżny.

Nawiązanie kontaktu ze złodziejami było bardzo łatwe, wystarczyło pokręcić się po zaułkach w gorszej części miasta z trzosem ostentacyjnie wystawionym na widoku. Nieco trudniej było nakłonić spotkanych złodzieji do współpracy, ale i to się udało. Bo czegóż nie da się zrobić jak się ma dar przekonywania i diabelnie ostry miecz? Budynek, w którym Brag miał się spotkać z szefem gildii był starym magazynem, który nawet po tym jak przejęła go gildia pełen był skrzyń. Jeden ze złapanych złodziei zaprowadził Braga na środek magazynu i odszedł. Zza skrzyń dał się posłyszeć szorstki nieprzyjemny glos. -Czego chcesz? -Rozmawiać z przywódcą gildii. -Mów zatem. -Chcę kupić informacje. -Naprawdę? A co powstrzyma nas od zabicia cię i zabrania pieniędzy? -Fakt, że w tym trzosiku mam tylko kamienie a prawdziwy jest ukryty. -Zapobiegliwi jesteśmy, co? Dobrze więc, Mów co chcesz wiedzieć. Brag uśmiechnął się pod nosem przypominając sobie jak ćwiczył takie negocjacje ze swoim Mistrzem, jednak Mistrz wcielając się w rolę złodzieja zawsze był bardziej przekonujący niż prawdziwi złodzieje. - Chcę wiedzieć coś o tych zniknięciach. -Nie mamy z tym nic wspólnego! -Wiem, chcę się dowiedzieć kto to zrobił, nie mówiłem, że to wy! - Dobrze, powiem ci co wiem, co jakiś czas, dosyć regularnie giną ludzie. Najczęściej młode kobiety i dzieci. Po kilku tygodniach od zniknięcia znajdowane jest ciało, okaleczone zawsze w ten sam sposób. Nikt nie widział, kto za tym stoi, co prawda kowal z kuźni przy placu bramnym twierdzi inaczej ale nikt mu nie wierzy. Gdy Brag opuścił magazyn wiedział już wszystko czego potrzebował, rzucił jednemu ze złodziei sakiewkę i powiedział -A jednak złoto miałem ze sobą. Jaka ta pamięć zawodna. Ruszył przed siebie, by po chwili skręcić w uliczkę prowadzącą na plac bramny.

<<< część 4 //\ część 6 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.