diablo 3

Opowiadanie Bracia 6

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Zakapturzona postać brnęła skrajem pustyni. Choć co kilka chwil zmieniała kierunek powolnego marszu ciągle posuwała się coraz bardziej na północ. Żółte pasma skazy wskazywały Bernowi drogą i mimo, że kluczyły oraz plątały się młody Rak'Shasi bez trudu odnajdywał te, które prowadziły go do celu. Przywołał swoją wiedzę z zakresu geografii by ustalić mniej więcej, dokąd zmierza. Ciągle mając przed oczyma wyobraźni dawno wyuczone mapy odkrył gdzie najprawdopodobniej zaniesie go jego misja - na bagna Dunlandu. Sama myśl o odwiedzeniu tych mokradeł napawała większość ludzi grozą, słusznie zresztą, ponieważ większość ponurych historii dotyczących tego miejsca była prawdziwa. Bern wspomniał nauki mistrza Larewna na temat tego obszaru, znajdowało się tam kiedyś wielkie i wspaniałe miasto Dunland, które upadło podczas jednej z Trzech Mrocznych Krucjat prowadzonych przez opętanych królów Saernoru. Postać posuwała się teraz po linii prostej i za znacznie większą szybkością, w końcu, po co kluczyć i pilnować niewyraźnego tropu, gdy wie się gdzie znajduje się jaskinia lwa?

Dorn jak zwykle rano rozpalił piec w swej kuźni. Pracę miał zacząć dopiero za kilka godzin, ponieważ klienci niezwykle rzadko pojawiali się w kuźni godzinę przed świtem uważając za ranek wczesne przedpołudnie. Tym razem jednak ktoś przyszedł jeszcze nim kowal zdążył pogonić czeladników do roboty. -Witam zacny panie. Nieczęsto klienci pojawiają się tak wcześnie.- Zwrócił się do białowłosego młodzieńca mistrz rzemieślniczy. -Och, nie jestem klientem, jakiego się spodziewasz. Bardziej niż twoje towary interesuje mnie twa wiedza. -Co ja panie mogę wiedzieć, pochodzę z biednej wioski i mieszkałbym w niej nadal gdyby nie -Kowal splunął za siebie by odegnać złe moce - te przeklęte demony. Brag nie dał po sobie poznać, że dzięki tej mimochodem rzuconej uwadze zidentyfikował kowala i ciągnął rozmowę - Wiedza to nie to samo co wykształcenie, mnie interesuje, że widziałeś kto stoi za zniknięciami ludzi z miasta. Kowal rzucił temu dziwnemu mężczyźnie przerażone spojrzenie, po czym ściszonym głosem powiedział - Niebezpiecznie rozmawiać o tej sprawie, ludzie, którzy zbytni się nią interesowali wkrótce także znikali. Brag nie dał za wygraną i takim samym szeptem odpowiedział kowalowi - Być może, ale tu nikt się nie dowie, co mi powiesz, a poza tym skąd wiesz, że mnie nie powinieneś bać się nie mniej niż porywaczy? Opuszczając miasto Brag zastanawiał się nad zdobytymi informacjami i wspominał swoje utracone dzieciństwo.

Na powierzchni bagna utworzył się i pękł wielki bąbel, uwalniając śmierdzący opar gazu bagiennego. Już tutaj, na krawędzi Bagna Dunlandu były skrajnie nieprzyjaznym miejscem, a głębiej było zapewne znacznie gorzej. Pierwszy raz od lat stojący na skraju owianych złą sławą mokradeł mężczyzna miał wrażenie, że widzi. Żółć skazy tworzyła sylwetki niemalże wszystkich przedmiotów a jej pasma wirujące w powietrzu wydawały się być jaskrawą mgłą. Pierwsza z Trzech Mrocznych Krucjat rozbiła się na murach istniejącego tu niegdyś miasta, lecz moce uwolnione podczas drugiej zmieniły piękną niegdyś okolicę w nienadające się do zamieszkania, śmierdzące bagno. W przeciwieństwie do większości ludzi Bern nie lękał się tego miejsca, co nie oznacza, że je lekceważył. Ruszając w kierunku, w którym jak się wydawało znajdowało się poszukiwane przez łowcę demonów silne skupisko demonicznej energii, wysunął ostrza bransolet i zwolnił starając się nie wykonać ani jednego fałszywego kroku, który skończyłoby się dla niego śmiercią w otchłani cuchnącego błota. Z początku tego nie zdał sobie z tego sprawy, ale w miarę zagłębiania się w las krótkich, białych drzewek tworzących florę tego ponurego miejsca jego amulet zaczynał drgać, z każdą chwilą mocniej. Tylko nadludzko wyczulone zmysły pozwoliły mu w ostatnim momencie uniknąć ataku dziwacznego białego węża zwisającego z jednej z gałęzi. Mocne cięcie pozbawiło gada głowy. Postać w kapturze znikała już w oparze mlecznobiałej mgły utrzymującej się na bagnach przez cały czas, gdy pierwsi padlinożercy zabrali się do ucztowania na ciele martwego drapieżcy.

Opowieść kowala nie zawierała wielu informacji, ale jedna z nich mogła naprowadzić Braga na trop tajemniczych porywczy. Ze słów Dorna wynikało, że napastnicy ubrani w czarne płaszcze ładują swe ofiary do powozu, i choć nie dawało to wielkich szans na ich odnalezienie to fragment herbu znajdującego się na wozie mógł być nieco lepszą wskazówką. Biała, uzbrojona w pazury łapa na ciemnym tle, tylko tyle było widać na niedokładnie zakrytych płachtą drzwiach powozu zabierającego w mrok kolejną ofiarę. Miasto Horst nie posiadało biblioteki a nawet, jeśli byłoby inaczej to nie było czasu siedzieć nad herbarzami. A jeśli nie masz czasu żeby zdobyć wiedzę to znajdź kogoś, kto już ją posiada. Krótka chwila zastanowienie przyniosła rozwiązanie, w końcu w Stolicy był uniwersytet a tam na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie znał się na heraldyce. Siedzący przy stoliku młodzieniec wstał zostawiwszy niedopite piwo i podszedł do karczmarza. - Gdzie tu można kupić konia? - W południowej dzielnicy są stajnie, sądzę, że tak kupisz jakiegoś bez kłopotu panie. Nim kilka miedzianych monet rzuconych przez białowłosego spadło na ladę ich poprzedni właściciel zdążył opuścić karczmę.

<<< część 5 //\ część 7 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.