diablo 3

Opowiadanie Bracia 8

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Dni w chatce pustelnika były do siebie niesamowicie podobne, większość czasu starzec poświęcał medytacji przerywając jedynie po to by sprawdzić czy w prymitywną, wyplecioną z występującego na wysepce dziwnego rodzaju sitowia sieć nie wpadła jakaś ryba. Bern miał okazje się przekonać, że post nie jest w tym miejscu niczym niezwykłym, bo tylko dwa razy w ciągu tygodnia, jaki tu spędził udało się cokolwiek złowić, a o innym pożywieniu mowy być nie mogło, gdy wzięło się pod uwagę, że chata stoi pośrodku przeklętych bagien. - Mam już tego dosyć, od tygodnia czekam aż powiesz mi coś o tym demonie, którego ścigam. - A czymże jest tydzień wobec dziesięcioleci jakie tu spędziłem? Co wiesz o Drugiej Mrocznej Krucjacie? Bern zmarszczył brwi zaskoczony pytaniem. - Jakieś trzysta lat temu doprowadziła do upadku Dunlandu, oraz zmiany całej okolicy w moczary na środku, których znajdują się ruiny tego miasta. Starzec kiwnął głową, choć jego rozmówca nie mógł dostrzec tego gestu. - Znasz jak widzę historie, a ja na tą historie patrzyłem. Trzysta lat temu byłem kapłanem w świątyni Siedmiu Bogów w Dunland. Gdy rozpoczęła się inwazja demonów większa część szlachty uciekła zostawiając miasto swemu losowi nim jeszcze doszło do bitwy. Niedługo później miasto było już oblegane przez siły, jakim nie było w stanie sprostać. Grupka ludzi schroniła się w świątyni, dzięki opiece bogów udało nam się przeżyć, chociaż przyszło nam patrzeć na zniszczenie naszych domów a często i na śmierć naszych bliskich. Miasto leżało już w ruinach, jedynie świątynia, którą nasze modły i łaska bogów otoczyły barierą pozostała nietknięta, wtedy zdarzyło się coś, co zakończyło krucjatę. Pośród demonów nastąpił rozłam, jeden z nich, Nazgrel, niezwykle potężny bies plagi i rozkładu wdał się w kłótnie z Azmaelem i rozgorzała bitwa pośród legionów Piekła. Nie wiem jak się skończyła, lecz w jej wyniku nasza bariera padła a okolice miasta zostały skażone. Kaszel przerwał długą przemowę kapłana. - Dokończę mą opowieść jutro, teraz muszę odpocząć. Bern przytaknąwszy oparł się o ścianę, zasługującej raczej na miano szałasu, chatki i dotknął amuletu podarowanego mu przez Shirasa, człowieka, który w płonącej wiosce uratował jego życie. Młody Rak'Shasi wiedział, co stało się z Azmaelem, chorążym 77 Kohorty piekieł, Ogniomistrzem 23 Legionu osobistym adiutantem Księcia Piekła Izmodana.

- Biała uzbrojona w szpony łapa powiadasz? Hm pomyślmy... Profesor Krakenhoff podrapał się po głowie, po czym nie dokończywszy zdania podszedł do jednej z półek i wyciągnął jeden z licznych oprawionych w skórę inkunabułów. Uczony położył książkę na stoliku, podsunął sobie krzesło i szukał czegoś mrucząc pod nosem. Po chwili dał białowłosemu młodzieńcowi znak by podszedł. - Jak widzisz herby, do których mógłby pasować twój opis są trzy, wszystkie należą do rodzin, które uciekły z Dunlandu przed Drugą Krucjatą. Pierwszy ze znalezionych przez Otta herbów przedstawiał coś, co przy pewnej dozie dobrej woli można by uznać za smoka. - Rodzinę Ludenhoifów, która posługiwała się tym herbem, zniszczono pod koniec ubiegłego wieku, gdy okazało się, że oddawali cześć demonom. Drugi z herbów przedstawiał białego lwa opierającego się o czarną basztę. - Tym z kolei pieczętują się mieszkający w stolicy Baruchowie. - Wiesz o nich coś więcej? - Nic specjalnego, przeciętni dworacy, którzy chcieliby odgrywać ważną rolę w dworskiej polityce, ale im to nie wychodzi. Sądzę, że zaciekawi cię trzeci herb, należy do Ludengraffów, dalekich krewnych Ludenhoifów. Interesowałem się nimi przez jakiś czas, ale nic nie wskazywało na to by parali się kultem demonów. - Znajdę tu jakieś informacje na ich temat? Stary historyk roześmiał się. - Chłopcze, w tym miejscu znajdziesz informacje na każdy temat, jeśli nie w księdze to od kogoś, kto takową kiedyś studiował. Brag podziękował profesorowi za pomoc i rozpoczął żmudny proces zbierania informacji od przejrzenia katalogu zgromadzonych w Karczmie ksiąg. Po wielu godzinach ślęczenia nad kronikami był zmęczony, ale i szczęśliwy, bo wiedział jaki powinien być jego następny krok.

Bern miał już dość przedłużającego się pobytu na wyspie starego eremity. Jednostajny i w gruncie rzeczy jałowy tryb życia dawał się łowcy demonów we znaki. W Cam'Shasi uczono cierpliwości, lecz dni, które upłynęły od kiedy były kapłan zaczął swoją opowieść zdołały wyczerpać jej zapas u Berna. - Mam, już tego dość, dokończ swoją opowieść, bo mam już dość tej bezczynności. - Szalony młodzieńcze, czy wiesz na co chcesz się porwać? Ale dobrze, opowiem ci, co działo się potem. Gdy Azmodan walczył z Nazgrelem uwolnili straszne moce, które odesłały ich i inne demony z powrotem do piekieł. Moce te niestety zniszczyły barierę chroniącą świątynie i zmusiły nas do ucieczki. - Już o tym opowiadałeś starcze. - Tak, ale pominąłem jeden szczegół, mianowicie nie wspomniałem ci o relikwii, którą przechowywaliśmy. Gdy chroniące nas osłony upadły chaotyczna energia wdarła się do świątyni zmuszając nas do ucieczki, właśnie wtedy usłyszałem głos bogów rozkazujący mi ochronić ową relikwie, lecz ja wolałem ratować swoje życie. Właśnie dlatego żyję tu tak długo - to klątwa, którą na mnie zesłali bogowie. - Nie obchodzi mnie twoje życie tylko ten demon ze świątyni. - Bezczelny gówniarz! Chcesz zginąć to proszę, idź sobie i zgiń rozszarpany przez monstrum, które przyciągnęła tam zbezczeszczona relikwia. A teraz wynocha z mojej wyspy. - Nie tak prędko starcze, najpierw powiesz mi jak ma znaleźć tą całą świątynie. Pustelnik wskazał ręką kierunek wrócił do swoich medytacji. Niezrażony reakcją starca Rak'Shasi opuścił wysepkę i przeskoczył na konar pobliskiego rachitycznego drzew wyrastającego wprost z bagna. Mimo, że trudno było poruszać się na bagnach a co dopiero trzymać się wytyczonego kierunku, to jeszcze przed zmrokiem Bern znalazł to czego szukał - ruiny świątyni, siedlisko potwora...

Ziemie Ludengraffów znajdowały się niemalże na drugim krańcu Królestwa, ale Brag w razie potrzeby potrafił podróżować szybko, bardzo szybko. Do świtu pozostawało jeszcze dobre pół godziny, ale młodzieniec już od dłuższego czasu był w drodze. Z oddali dał się posłyszeć tętent i faktycznie już po krótkiej chwili drogą przejechał luksusowy powóz zaprzężony w cztery konie. Powóz minął niepozornego białowłosego jeźdźca i zniknął na drodze do zamku Liepzen - zamku należącego do rodziny Ludengraff. Brag uśmiechnął się pod nosem, bo chociaż nie miał czasu przyglądać się mijającemu go wehikułowi to zauważył zdobiący jego drzwi herb i był przekonany, że pewny historyk ze Stolicy, całkiem przypadkiem badający historie bluźnierczych kultów, niepomiernie zdziwiłby się gdyby mógł ten herb zobaczyć. Popędzona do kłusa kara klacz wlokąca się dotychczas noga za nogą poniosła swego właściciela w kierunku Liepzen. Słońce nie osiągnęło jeszcze zenitu, gdy do bram rodowej siedziby Ludengraffów zapukał odziany w czerń mężczyzna. Odźwierny wpuścił go niechętnie, po czym wysłał jednego z pałętających się po dziedzińcu parobków do pana zamku, by go powiadomił o dziwnym gościu. - Panie, jakiś dziwny podróżny powołuje się na prawo gościny. Usłyszawszy to wysoki, mężczyzna o kadawerycznej wręcz budowie odwrócił się od okna ukazując bladą twarz i podkrążone oczy. - Zaprowadźcie go do skrzydła gościnnego, potem być może zechcę z nim porozmawiać. Gdy wreszcie znalazł się w przydzielonym mu pokuje Brag zaczął kreślić w myślach plan zamku. Cztery nadziemne kondygnacje w części centralnej, która zdawała się służyła mieszkanie dla rodziny Ludengraffów i służby, do tego przylegające do murów domy żołnierzy. Ile jest kondygnacji pod ziemią? Jeśli gwar taki jak dziś panuje na co dzień to rytuały mogą odbywać się tylko w piwnicach. Brag wyjrzał przez okno po czym usiadł na łóżku i zaczął planować trasę nocnej wycieczki po zamku.

<<< część 7 //\ część 9 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.