diablo 3

Opowiadanie Czarodziejski Raj Wojowników

Ostatnia modyfikacja: 30.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Od zarania dziejów ludziom snił się czarodziejski raj do którego trafiali tylko wielcy wojownicy którzy za swoje czyny i poświęcenie własnego życia trafiali tam po śmierci. Raj ten był w niebiosach a silna wiara szczególnie paladynów pozwalała dostać im się tam pośmiertnie i "żyć" w spokoju.
Żył na Ziemi człowiek imieniem Kantor był on bardzo religijny, lecz był także młody i niedoświadczony. Miał on 15 lat i chciał towarzyszć ojcu w jego wyprawach (m.in. Wielka wpyrawa na Mefista). Ojciec nie brał go nigdy, ponieważ bał się że jego syn zginie i nie zostanie w przyszłości wielkim wojownikiem który zabije Diablo. Kantor miał w mieście mnóstwo kolegów z którymi planował stworzyć kiedyś drużynę wojowników, przemierzać krainy i zabijać demony. Jego plany były wielkie i z każdym dniem stawały się coraz bardziej realne. Kantor wraz z kolegami trenował umiejętności, posługiwanie się brońmi, tarczą itp. Jedank żadne tak zdobyte umiejętności nie były warte tego co dawało doświadczenie w biwie i zabicie kilku, kilkunastu, a nawet kilkuset potworów.
Minęły dwa lata i gdy koledzy i koleżanki z miasta byli już w stanie sami wyruszyć w podróż postanowili że zbiorą jak najlepszy sprzęt (zbroje, bronie, itp.). Sprzętu tego ilość była ogromna i gdy każdy z dwunastki znalazł coś dla siebie, postanowili że pożegnają się z rodzinami i ruszą w podróż by staiwć czoło złu. Wspierała ich także wiara w pośmiertny raj gdzie trafiały dusze wojowników znanych na cały świat. Pragnęli oni zdobyć sławę wziąć udział w przygodzie, oczywiście zarobić i zdobyć dobrej jakości ekwpiunek. Więc wyruszyli w dal nich jeszcze ekscytującą podróż.
Podróż zaczęła się dla nich w jak najlepszy sposób, niedaleko za murami miasta zaatakowało ich kilka słabych sług. Zabili ich bez problemu a w ich ciałach znaleźli całkiem przyzwoite rzeczy do uzupełnienia ekwipunku. Każdy z przyjaciół miał już każdą część swoejgo wyposażenia wieć cieszyli się że w tak krótkim czasie zdobyli już (dla nich) superowe rzeczy (a były przeciętne). Po podróży dla ich nieszczęścia bez przygód zwątpili że na tym Świecie jest jeszcze coś co jest złe i co mogą zabić. Jednak nie musieli długo czekać na przygodę gdy szli do małego pustynnego miasteczka (nie Lut-Gholein) zobaczyli, że jest ono oblegane przez kilkaset demonów silniejszych niż te na początku wyprawy. Ruszyli więc do boju z taką furią że oblężnie zostało przerwane w zaledwie kilka minut. Weszli do miasta i o dziwo Kantor wypatrzył wśród wojowników swjego ojca. Podbiegł do niego by się przywitać i ojciec ucieszył się serdecznie gdy go zobaczył i wziął syna w ramiona (a miał je ogromne bo był barbarianem :P). Długo rozmawiali, wszyscy podziwiali Kantora za jego siłę, moc i posługiwanie się bronią. Lecz nazajutrz po gorącym pożegnaniu ruszyli w przeciwne strony ojciec do domu a Kantor razem z drużyną wprost na poszukiwanie przygód. Wędrowali przez pustynie kilka dni, kiedy trafili do małej oazy zobaczyli dowódce małej armi planującego atak na najbliższe miasto. Przyjaciele postanowili zaskoczyć ich i pokonać w prosty sposób: okrążyć i uderzać w nich zaklęciami. Udało im się to bez większych trudności i wyszli z tej potyczki bardzo zadowoleni z podniesionymi moralami całej drużyny. W mieście tym bardzo im dziękowano za pomoc, ponieważ zostali oni (mieszkńcy) ostrzeżnie że za niedługo na ich miasto bedzie atak. W mieście tym odpoczywali przez kilka dni i ruszyli w dalszą podróż. Wędrówka trwała kilka dni gdy w końcu trafili do dużego miasta na północy. Odpoczywali tam i król (ten co rządzi) powiedział im że od kilku miesięcy są atakowani przez ogromne ziejące ogniem stwory które wysyła Diablo i ukrywa się gdzieś niedaleko i chce opanować misto by tutaj stworzyć swoją kryjówkę. Więc Kantor wraz z kolegami postanowili zbadać pobliskie tereny, zabić Diablo i powstrzymać ataki na miasto. Tak zrobili. Podczas poszukiwań Diabla zabijali te wielki ziejące ogniem demony i w ten sposób nie było już ataków na miasto. Po kilku dniach poszukiwań postanowili wrócić do miasta jednak tam czekała na nich niemiła wiadomość a mianowicie: że rodzinne miasto kantora zostało zaatakowane przez legiony Baala i że całe miasto zostało zniszczone tyle że ludzie uciekli i przybywają do miast szukać schronienia a demony Baala idą za nimi. Drużyna postanowiła, że poszukają Daiblo zabiją go i pójdą pomóc w obronie miast. Tak też zrobili. Ogromnie zmotywowani ruszyli szukać pana Grozy. Jednak, że byli tak zmotywowani znaleźli go zaledwie po kilku dniach i rozprawiając się z nim bez większych problemów. Wrócili do miasta uzupełnić zapasy i zaraz po krótkim odpoczynku wrócili do tego pustynnego miasteczka, aby pomóc je ochronić przed atakami. W mieście każdy z drużyny spotkał swoich rodziców i rodzeństwo także Kantor. Następnego dnia rozpoczęły się ataki na miasto. Ogromne ilości demonów wszelkiej maści atakowały miasto lecz mieszkańcy i wojownicy którzy przybyli do miasta umiejętnie się bronili także Kantor z kolegami. Gdy ataki już ustępowały stała się rzecz niesłychana. Do walki stanął sam Baal. Gdyby nie atak z zaskoczenia śmiertelnymi zaklęciami nikomu nic by się nie stało i miasto zostałoby całe. Kantor kazał ojcu wziąć starszych wojowników i razem z dziećmi i kobietami isć do innego miasta więc tak zrobili. Gdy byli już daleko legiony przystąpiły do ataku. Gdy ludzie zobaczyli Baala szykującego się do walki dostali szoku. Lecz byli pewni że uda im się go pokonać. Zostało ich niewielu i całkowicie pochłonięci walką z demonami zapomnieli zupełnie o panie Zniszczenia. On zabijał każdego po kolei z zaskoczenia i gdy Kantor został sam na polu bitwy (reszta już zginęła) Zobaczył że Baal idzie wprost na niego zaczął się modlić. Modlił się tak długo czekając na śmierć. Lecz Pan Zniszczenia nie chciał go zabić od razu i gdy ten zdał sobi z tego sprawe rzucił się z furią na niego i tak go trafił swoim toporem że Baal padł martwy. Lecz Kantor został bez broni a wokół niego było pełno demonów. Nie miał innego wyjścia tylko próbować ucieczki z tego wilkiego koła. Rozpędził się, skoczył i padł na ziemię z mieczem wbitym prosto w serce. Miał on tylko nedzieję że po śmierci dostanie się do tego legendarnego raju w którym według legend i opowieści przodków idą wojownicy po śmierci. Jego marzenia się spełniły. Trafił do raju który pasował identycznie do opowieści. Był on wielki i spotkał tam herosów znanych na cały świat. Miał on tam wyznaczone miejsce dla siebie po drodze spotkał też członków swojej drużyny. Chodzili oni tam po obłokach świeciło piękne Słońce i na wielkich tronach siedzieli Bogowie którzy spoglądali na cały świat pilnując go przed zagładą. Po jakimś czasie ludzi w raju przybywało trafił tam także ojciec Kantora, przywitał go serdecznie i poszedł na swoje miejsce. Panował tam spokój i dusze mogły odpocząć po latach walki.


Oceń materiał: Ocena: 2.75 (8 głosów).


Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.