diablo 3

Opowiadanie Dzieci Kowala 5

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Deckard Cain siedział nad rzeką i palił fajkę, patrząc na klasztor, i od czasu do czasu przenoszac wzrok na kobietę, która opodal prała bieliznę.
Od czasu wyjazdu arcybiskupa Zakarum, Lazarusa, gnębiło go uczucie, że coś się święci.
- Kamień Duszy... - szepnął sam do siebie.
Był jedynym człowiekiem w wiosce, który wiedział o tym, co było ukryte pod labiryntami klasztornych podziemi.
Ostatnio bardzo niepokoiły go pogłoski o szaleństwie króla Leorica.
Przywoływał wiedzę bractwa Horadrim i straszliwa pewność była coraz bliżej.
Czyżby zło miało pojawić się ponownie, jak przed wiekami?

W ciągu kilku zaledwie miesięcy Tristram prawie się wyludniło. Zostało w niej tylko kilka rodzin, w tym kowal Griswold z żoną i mędrzec.
Cain stał przy studni i próbował pokonać ból pleców, atakujący go za każdym razem, gdy wyciągał wiadro wody.
Podeszła do niego jakaś dziewczyna. Poznał w niej Kashyę, łotrzycę - jak nazywał te małe, wszędzie kręcące się łuczniczki.
- Witaj, dziadku.
- Dobrze cie widzieć... jakies wieści od Krwawej Orlicy?
Dziewczyna zaśmiała się, poprawiając jakies niesforne pasemko włosów.
- Pisałam jej ostatnio o moich postepach... odpowiedziała mi, że może bedą ze mnie ludzie... czyli chyba ma się dobrze.
Cain pokiwał głową.
- A tak w ogóle, to co cię do mnie sprowadza, Kashyu?
Podała mu mały, ciekawie wyglądający miecz.
Nie musiał zastanawiać się długo. Poinformował ją, co to.
Zapłaciła mu, podziękowała i odeszła.

Minęło kolejne kilka miesięcy. Pewien spokojny człowiek wstał od ogniska i pewniej przytroczył miecz do pasa.
Obecni przy nim spojrzeli po sobie.
Mężczyzna odszedł w kierunku klasztoru. Ludzie długo czekali, ale w końcu zmęczenie wzięło górę i położyli się spać.
Długie, nocne godziny upływały, a w głowie starego człowieka zaczęły pojawiać się dziwne, nielogiczne obrazy.
Ziemia sie zatrzęsła i Cain zerwał sie gwałtownie. Wybiegł przed dom w nocnej koszuli i w nikłym swietle jutrzenki ujrzał walące się budynki klasztorne. Z okropnego huku wydobył się przeraźliwy wrzask.
- Pan Grozy ginie! - zawołał mimowolnie.
Krzyk narastał, straszny w swoim udręczeniu. Mędrzec potrząsnął głową; nie mógł oprzeć się wrażeniu, że słyszy krzyki dziecka.
Tej nocy już nikt nie kładł się spać. Wszyscy czekali na bohatera, który uratował być może nie tylko Tristram, ale cały świat.
Pojawił się, gdy już trochę sie rozjaśniło. Włosy miał poklejone w czerwone od krwi strąki, które opadały na ramiona sztywnego wręcz płaszcza. Musiał siła wyjąć miecz z pochwy; był tak zakrwawiony, że aż się kleił.
Wyglądał strasznie, a w jego oczach płonął dziwny ogień.
Deckard Cain przyjrzał się jego twarzy. Zauważył, że miał dziwną ranę na czole.
- Co... - zaczął. Wojownik odpowiedział:
- Zrobiłem to. Nadszedł czas, bym opuścił to miejsce.
- Dlaczego...?
Jego rozmówca spojrzał nieprzytomnie na trawę. Wytarł but.
- Na Wschodzie czekają moi bracia...
- Nie wie...
- Wkrótce pękną więżące ich łańcuchy...
Odwrócił sie i odszedł.
W dwa tygodnie później najkoszmarniejsze sny zaczęły stawać sie prawdą. Beste z piekła rodem nie miały skrupułów i zaczęły napadac na wieś i porywac dzieci, zabijając ich rodziców.
Cain miał wiele złych wspomnien, ale najgorszym z nich był widok skrzydlatego demona o kobiecym ciele, jak rozrywał na strzępy nieludzko krzyczącego Griswolda. Wkrótce potem zamknięto go w klatce i zostawiono przy życiu na pośmiewisko piekielnych kreatur.
Minęło wiele dni, gdy zobaczył kowala.
Jego rany rozjątrzyły się i jakby płonęły, a cała postać stała się groźna i ponura.
Mędrzec zapłakał. Nawet takiego człowieka opanowały demony.


- Hanth'arrye...
- Mmm? - czarodziejka podniosła głowę, do tej pory ukrytą w poduszce.
- Miałaś jakies wieści z Tristram?
Dziewczyna spuściła nogi z łózka i spojrzała w okno, odgarniając włosy z czoła. Ze swoją białą skórą wyglądała jak alabastrowa rzeźba w peruce.
Zastanowiła się chwilę i odpowiedziała bratu, który patrzył na nią wyczekująco:
- Właśnie nie... i trochę mnie to niepokoi...
- Bo właściwie mimo, że oni nie umieją czytać, to mają Caina za ścianą... a pisałem do nich...
Usiadł obok niej i objął ją; długo siedzieli w milczeniu. W końcu Hanth'arrye wstała i podeszła do szafki, stojącej w rogu pokoju.
Wyjęła cieńką, mocno wydekoltowaną koszulę na ramiączkach i zaczęła mówić:
- Obecnie mam jeszcze z dwa miesiące wolnego... jesli i ty masz czas, moglibyśmy się tam udać...
Thur'yelln wstał i pomógł jej sznurować gorset.
- Wiesz, mam czas, tylko nie wiem, czy zdążymy.
Odwrociła się i spojrzała nań z szelmowskim uśmiechem.
- Nie doceniasz punktów nawigacyjnych.
- Co przez to rozumiesz?
- Przeniesiemy się z Kurast do Lut Gholein... jeśli nie zastaniemy tam Warriva, to przeniesiemy się do Klasztoru Sióstr Niewidzącego Oka. Co prawda moglibyśmy się od razu znaleźć w Klasztorze, ale tak będzie bezpieczniej...
- Rozumiem. Znaczy, nie rozumiem, ale niech tak bedzie.
Otworzyła skrzynię i przykładała do siebie sukienki w jaskrawych kolorach, kontrastujących z szarościami i zgniłymi zieleniami miasta. Wybrała czerwoną.
- Niedobrze mi już od tego koloru - powiedziała - ale za to w Klejnocie Pustyni bede wygladac jak luksusowa nierządnica, a z niewiadomych mi przyczyn, ponoć tam takie szanują.
Thur'yelln wzruszył ramionami, po czym jakby sie ocknął.
- Czekaj, czekaj... chcesz wyruszyć dzisiaj?!
Zaśmiała się.
- A na co mielibyśmy czekać? Im szybciej, tym lepiej.
- Ale... nie jestem przygotowany, wyszedłem tylko na spacer po mieście...
Malowała usta, więc nie odpowiedziała. Dopiero po chwili:
- O nic się nie martw. Jesteśmy podobnej postury, więc będzie dobrze - spojrzała na niego - Nie bądź taki podejrzliwy, mam jakieś męskie łachy.
Paladyn wciągał spodnie.
- To dobrze, jakos mi się nie uśmiecha paradowanie po Tristram w jedwabnej sukieneczce.
Ku zdziwieniu Thur'yellna, jego siostra nie pakowała się ani nic, zupełnie jakby szli sie przejść.
- A po co? - odrzekła, gdy ją o to zapytał - biore dośc pieniedzy, by nam starczyło na podróż, a nie bedzie to przecież trwało latami. Weź tylko jedno ubranie na zmianę i szczotkę do zębów.
- Szczotkę do zębów?
Tym razem ona spojrzała na niego ze zdumieniem.
- No tak, a niby jak...?
- Tym sie czyści zęby?
- Tak.
- Wy jesteście jakieś dziwne...
- Czemu tak uważasz?
- A po co czyścic zęby?
Hanth'arrye nie odpowiedziała, tylko smiała się do łez.

Po rozwiązaniu tych i innych problemów, rodzeństwo wyszło. Thur'yelln zastanawiał się, skąd jego siostra wzięła długi miecz, lśniący, jakby wykonano go z jakiegos kryształu, lecz bardzo mocny, ale stwierdził, że nie warto się nad tym zastanawiać, gdy przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie.
Dziewczyna wspierała sie na rzeźbionym kiju, dłuższym od niej.
Zdziwił sie, gdy skręcili w stronę portu, ale wyjaśniła mu:
- Musze porozmawiac z kapitaniem statku. Nie, nie z Meshifem. On jest teraz w Duncraig...
Rzucała sie w oczy jak ogień na zielonym materiale, ale jakoś nikt ich nie próbował napadać. Troche go to zdziwiło.
Maszty brygantyny "Althua" widać było już z daleka. Czarodziejka zniknęła bratu z głośnym wystrzałem. Postanowił nie ruszac się z miejsca, by go nie zgubiła.
Wróciła po kilku minutach. Uśmiechnęła się do niego i powiedziała:
- To co, wyruszamy do domu?

Była to najszybsza podróż w życiu rodzeństwa. Byli w Lut Gholein szybciej, niż któreś z nich zdązyłoby powiedzieć "Aranoch".
Warriva nie zastali. Thur'yelln, który przysiągł sobie nieczemu sie nie dziwic, zdziwił się jednak, gdy zobaczył Hanth'arrye dającą synowi karczmarki Atmy paczkę, co do której jakoś nie mógł sobie przypomnieć, by tam była. Szkrab pobiegł do domu, wyraźnie uradowany.
Pobiegli do punktu nawigacyjnego, gdyż, jak stwierdziła czarodziejka "Jeszcze zrobi się nam miło, ciepło, aż żal będzie to opuszczać dla paskudnej pogody naszych okolic".
Kilkanaście minut później brama Klasztoru otworzyła się i wybiegły z niej dwa konie niosące na grzbietach jeźdźców.

<<< część 4 //\ część 6 >>>

Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.