diablo 3

Opowiadanie Dziedzictwo Krwi II - Dalsze losy Norreca Vizharana 1

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Kara Nocny Cień i Norrec Vizharan wrócili do Lut Gholein by pomóc sprzątać po bitwie, która tak wstrząsnęła miastem. Wiele osób nie umiało powstrzymać się od wymiotów, ale Kara i Norrec widzieli już wiele okropieństw więc widok ścierwa, które pozostało z wojska generała Malevolyna czyli półdemony-półludzie, nie wywierały na nich większego wrażenia. Norrec był zaprawionym w boju wojownikiem, który służył już pod wieloma dowódcami, a Kara była świeżo po ukończeniu studiów nekromanckich, chociaż już wiedziała, że aby zostać prawdziwą nekromantką musi się wiele nauczyć. Tak więc po wysprzątaniu pustyni pozbierali broń i zbroję, a potem posprzedawali to by mieć pieniądze na wyżywienie ubranie i ingrediencje potrzebne do pracy Kary. Poszli wpierw do Drognana aby dowiedzieć się paru rzeczy. Kiedy znaleźli wreszcie dom Drognana (były dom Horazona) nawet Norrec, który był wojownikiem odczuł że magia tego miejsca znacznie osłabła. Znaleźli starego maga śpiącego na fotelu - w którym to Norrec siedział kiedy śnił o grobowcu Horazona. Mag był wyczerpany, rozsiedli się, Kara zrobiła herbatę, potem przygotowała obiad, dopiero po dwóch godzinach przesiadywania Drognan zaczął się budzić, wstał wytrzeszczył oczy i wskazując palcem na Norreca zapytał:
- A on tu co robi?
- Opala się! - odparła sarkastycznym tonem Kara
- Chciałem się dowiedzieć co się stało po tym jak przeteleportowałem się na pustynię. - Powiedział z lekkim uśmieszkiem Norrec. Mag usiadł z powrotem na fotelu, obrzucił Norreca spojrzeniem i spostrzegł, że wojownik nie jest już odziany w zbroję koloru krwi ale w utwardzany kaftan który się nosi pod zbroją. Spojrzał na Karę która właśnie podała mu posiłek, a następnie znów na Norreca z miną o wyrazie podziwu z pytaniem aczkolwiek już bez strachu:
- Jak się jej pozbyłeś?
- Był to dość dziwny sposób, który zaczyna się od Bartuca i Horazona i kończy na nich dwóch.- Norrec opowiedział wszystko starcowi poczym powtórzył pytanie
- Co się stało kiedy przeteleportowałem się na pustynię?- Czarodziej zmarszczył się i odpowiedział:
- Przyszedł do mnie stary przyjaciel Fauztin, lecz z przerażeniem stwierdziłem, że ON i jego towarzysz byli martwi. Kazali mi odnaleźć ciebie i zdaje mi się że twoją towarzyszkę - tu spojrzał na Karę - czar ten jest bardzo prosty lecz ja byłem wyczerpany po sesji z tobą, ale oni nie chcieli ustąpić. Po wykonaniu czarów zemdlałem i spałem z dziesięć godzin poczym obudził mnie dowódca straży i powiedział że jesteśmy atakowani. Wyglądało bardzo źle, wojsko oprawcy było demonami więc nasza broń niewiele im robiła, mamy w mieście trzech magów, ale i my nie daliśmy sobie rady wkrótce jakieś stare zaklęcie wyrzuciło nas w powietrze poczym spadliśmy z plaskiem i straciliśmy przytomność, szybko nas ocucili i zanieśli do uzdrowiciela. Kazałem się zanieść jeszcze na mury, żeby obserwować walkę i wtedy zobaczyłem że odbywały się dwie, a nawet trzy walki. Na wydmie ktoś walczył z wrogim dowódcą na śmierć i życie...
- To byłem ja. - Wszedł mu w słowo Norrec.
- ...tak, ale ktoś trzeci chciał się wmieszać do walki. Wtedy nadbiegła skądś kobieta i jakimś cudem go przepędziła...
- To byłam ja, a ta trzecia "osoba" to był demon. - teraz wtrąciła się Kara.
- ...w końcu ty zakończyłeś walkę i założyłeś hełm do reszty tej szkarłatnej zbroi. Wtedy pochwyciły cię dwie postacie które rozpoznałem jako mojego przyjaciela Vauztina i jego przyjaciela....
- Saduna. Byli i moimi przyjaciółmi. - znów wtrącił się Norrec.
- ...to dużo wyjaśnia, ale ty się wyrwałeś podbiegłeś na skraj wydmy i wypowiedziałeś zaklęcie, które uratowało to miasto poczym zszedłeś z wydmy, a wtedy pojawiła się światłość i.... i tu zemdlałem. - spojrzał na parę, dokończył posiłek, podziękował Karze poczym zapytał:
- I cóż zamierzacie teraz zrobić?- Kara przejęła inicjatywę:
- Najpierw sprawdzimy co się stało z "Królewską Tarczą" , a potem spróbujemy dostać się tam skąd przyjechaliśmy. - Pożegnali się i ruszyli w stronę dzielnicy portowej, mijając domy które nie były już tak ładne jak przedtem, teraz miały pozawalane dachy, a niektóre całkiem zniszczone. Doszli do portu i zaczęli iść wzdłuż brzegu, w końcu doszli do końca, ale Kara się nie poddawała sztorm się już dawno skończył więc "Królewska Tarcza" jeśli nie dopłynęła to zatonęła jednak kara miała nadzieję że to pierwsze. Ruszyli więc w drugą stronę przyglądając się uważnie statkom. Doszli do miejsca w którym zaczęli poszukiwania i wreszcie dostrzegli statek, którego Kara na początku nie poznała, bo miał złamany maszt i był przechylony na jedną stronę. Kapitan Jeronan pilnował żeby załoga usunęła maszt i wstawiła na jego miejsce nowy. Kara podeszła do niego, a za nią ruszył Norrec, klepnęła go po ramieniu, a on odwrócił się i spojrzał na nią jakby byłą duchem:
- Panienko to ty? Myślałem, że już cię nie zobaczę - Spojrzał na Norreca, który był odrobinę wyższy od niego.
- Czy spełniłaś misję, z którą tu przybyłaś?
- Tak, to jest dowód - wskazała na Norreca. - Właśnie przez jego nieszczęśliwe pokrewieństwo z Władcą Krwi była ta wyprawa. Ale udało nam się przezwyciężyć tę klątwę - tu uśmiechnęła się do Norreca, a ten zauważył że nekromantka rzadko to robi, a kiedy to robi uśmiech ten jest szczery i pełen miłości.
- A więc kapitanie co zamierzasz teraz robić?
- Połatam mój statek, a potem wrócę do tej dziury w której mieszkam. - teraz i on się uśmiechnął.
- Jeżeli chcesz panienko to mogę cię zabrać z powrotem.
- Będę ci bardzo wdzięczna, czy wziąłbyś także mojego towarzysza Norreca??
- Ależ oczywiście Panienko...-wypalił bez zastanowienia Kapitan
- Tylko są dwa kłopoty. Jeden to to, że naprawienie statku zajmie jeszcze trochę czasu, jakieś 3 dni, a drugi to ... hmm jest tylko je...
- Mogę spać z załogą - przerwał mu Norrec- chętnie się nauczę trochę o żeglowaniu, bo ostatnio coraz częściej to robię - dodał z ponurym uśmiechem wspominając jak płynął "Ognistym Jastrzębiem" kiedy to przez jego (a raczej zbroi) wyczyny stracił całą załogę, która bała się płynąć z "Władcą Demonów" na jednym pokładzie. Został tam tylko Norrec i kapitan. Dopłynęli tylko dlatego że zbroja przyzwała demony, które poprowadziły statek do końca rejsu.
- A więc dobrze, przejdziesz szkolenie na marynarza. Tylko nie licz na to, że załoga będzie cię lepiej traktować.
- Nie liczę. Chciałbym Fakt, że nosiłem tę zbroję zachować w tajemnicy.
- Dobrze więc. Przez te dni będziesz mieszkał na statku, a pod wieczór będę ciebie wzywał, żeby nauczyć cię podstaw. Nie martw się, Balangi u "Atmy" cię nie ominą, będą to najwyżej dwie godziny dziennie.
- Dziękujemy! - Odpowiedziała Kara - Gdyby nie ty Kapitanie dawno bym zginęła - ukłoniła się nisko tak jak to robią mnisi ze wschodu, za nią zrobił to samo Norrec.
- A więc do zobaczenia u "Atmy" ja i moja załoga zawsze tam jadamy posiłki. Więc Norrecu??? Tak się nazywasz?? Przyjdz do mnie o szóstej, a potem pójdziemy uczcić powrót panienki Kary. - Klepnął go po ramieniu, a ten się uśmiechnął i był to pierwszy szczery uśmiech od wielu dni.
- Kapitan cię lubi - zauważył Norrec odchodząc nieco dalej
- Tak.. ma do mnie pewien sentyment bo przypominam mu jego córkę. -odparła Kara.
Dni minęły, Norrec odbywał lekcję u kapitana, poznał załogę nie tylko od strony roboty na statku lecz także od strony, którą przedstawiali w karczmie podczas małej potyczki, którą wszczęła załoga jakiegoś statku będąca jednak zbyt pijana by wygrać. Wkrótce wypłynęli z Lut Gholein. Norrec na swoich wachtach radził sobie dobrze. Najczęściej pracował przy żaglach i kole sterowym. Kara uparła się aby też pomagać, co nieco urozmaiciło kuchnię załogi o ciekawe przetwory, o surówki z owoców morza. Natrafili jeszcze na końcówkę sławnego sztormu, który towarzyszył im w drodze do Lut Gholein. Ale było to tylko lekkie pohukiwanie wiatru. Wkrótce dopłynęli do Gea Kul, małego, zapyziałego miasteczka, które było domem dla Jeronana, w którym to prowadził karczmę, spoczywał i pewnie znów spocznie jego piękny szkuner "Królewska Tarcza". Norrec spełnił obowiązki marynarza i doprowadził statek do czystości, poczym wraz z Karą wyruszył w drogę. Podczas podróży Kara spytała wojownika:
- Dokąd zmierzamy??
- Do grobowca Bartuca.
- Po co?? - zapytała zdumiona Kara.
- Została tam moja zbroja i miecz, a po za tym może będziemy mieć szczęście i wyniesiemy stamtąd jeszcze trochę złota??!!
- No tak, Norrec - poszukiwacz skarbów i hiena cmentarna jednocześnie - powiedziała z uśmiechem Kara, po czym się roześmiała. Wojownik zmarszczył czoło, ale potem roześmiał się razem z nią.
część 2 >>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.