diablo 3

Opowiadanie Dziedzictwo Krwi II - Dalsze losy Norreca Vizharana 4

Ostatnia modyfikacja: 30.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Noc była spokojna jak na morze. Lekkie kołysanie statku sprzyjało rozmyślaniom Norreca u którego boku spała Kara. Myślał on o tym co się wydarzyło na bitwie pod Gea Kul. Nie mógł zrozumieć co miał znaczyć przypływ i zrozumienie mocy czarnoksięskiej. Cały czas miał przed oczami moment zmagań mocy, purpurowej i niebieskiej, moment w którym własnymi słowami i z własnej woli przekonał czarem demony by walczyły po jego stronie, moment w którym rzucał kulę ognia. I w tedy zaczął bać się o załogę a przede wszystkim o Karę.
Myślał o tym przez całą noc, lecz nie mógł zasnąć. Kiedy nadszedł świt, Kara zbudziła się i wyszła z kajuty by pomóc ludziom na pokładzie. Norrec został i zaraz po tym zasnął. Miał bardzo dziwny sen: Został najęty przez potężną istotę, by jej bronić i pomagać. Walczył w zimnej krainie u jej boku. Potem sen przeniósł się do jakiejś świątyni w której, za nim stał jego pan a przed nim postać okryta cieniem. Swoją mocą Norrec wezwał ogniste potwory plujące ogniem i w tym momencie postać w cieniu rzuciła się by z nim walczyćÂ… To zbudziło Norreca. Obudził się spocony, z jego dłoni znikał purpurowy blask, przez chwilę dostrzegalny. Na ścianie kajuty widniała czarne plama zrobiona jakby przez ogień. Gdy to ujrzał przed oczami pojawił mu się owy potwór ze snu a umysł znów dostał wiadomość nie wiadomo skąd jak tego potwora przywołać. Ogarnęła go wściekłość, przewrócił dwa krzesła zanim się opanował. Nigdy czegoś takiego nie przeżył. Do kajuty weszła Kara niosąc śniadanie. Gdy ujrzała bałagan zapytała z dziwnym wyrazem twarzy:
- Co tu się stało?
- Nie podobało mi się umeblowanie pokoju - rzekł starając opanować dyszenie i stawiając krzesła
powrotem przy stole. Zjedli posiłek po czym zajęli się pracą na pokładzie pod wieczór do Wojownika podeszła Kara.
- Wiesz miałam dziś dziwny sen. Całą noc śnił mi się głos powtarzający te same słowa: "Musisz go powstrzymać on nie może żyć, musisz go powstrzymać." Nie wiem o co w tym chodziło ale widziałam okropne rzeczy. Morze zwłok pełno porozwalanych wnętrzności makabryczne, i w tle śmiech pomieszany z tymi słowami.
- Cóż to może znaczyć?
- Nie wiem, ale będę nad tym myśleć. - odpowiedziała zmieszana po czym odeszła do kajuty.
Norrec zszedł do mesy gdzie posilali się zarówno marynarze jak i uchodźcy z Gea Kul. Zjadł posiłek i wyszedł powrotem na pokład by obejrzeć resztki zachodu słońca. Gdy stał tak oparty o poręcz znowu ogarnął go gniew który szybko zdusił. Pomyślał wtedy, że to przez ten sen jest zdenerwowany. Wrócił więc do swojej kabiny, lecz ujrzał że Kary tam nie ma. Położył się i zaraz zasnął. Znowu śnił, lecz jego sny były powrotem do przeszłości. Widział zdarzenia po wyjściu z grobowca Bartuca, widział jak przyzywa obrzydliwe impy, jak każe im przynieść jedzenie a potem je odsyła. Widział jak wzywa potowry by umocniły maszty statku, oglądał też jak zamienia wielkiego Behamota w kamień rozbijając go potem na tysiące części i jak nieprzytomny przyzywa demony by same prowadziły statek do celu. Widział jak otwiera pustynię by ta wyżęła ze swojego i tak spękanego już wnętrza, wodę, którą ze smakiem wypił. Ujrzał też materializujący się czarny miecz w piersi Generała Malevolyna. Potem wizje ustały, obudził się, ale nie otwierał oczu. Słyszał powracające do normalności szybkie bicie swojego serca. Usłyszał lekki grzmot przypominający zwalone naczynia w mesie i zacinanie wiatru. Znowu usłyszał grzmot, lecz przypominał on raczej błyskawicę niż naczynia, a potem usłyszał trzask i krzyki ludzi. Wstał i wybiegł z kajuty na sam środek statku tuż pod spadający maszt. Z zaskoczonych ust wyrwały się szybko wypowiedziane słowa, które zaraz po ich zabrzmieniu utrwaliły się w pomięci Norreca.
- Virti Magnus Virti
Jego dłonie wystrzeliły do góry by powstrzymać spadający maszt i ku zdziwieniu całej załogi udało mu się to. Maszt opadł na jego ręce nie męcząc go nawet, a on wypowiadając kolejne znajome słowa mocy, których koniec zawsze punktowany był przez uderzenie błyskawicy ustawił maszt na miejscu:
- Kesra! Quezal irakus!
Znajome tylko Norrecowi i kapitanowi ognistego jastrzębia Casco, którzy jedyni do tej pory pozostali żywi potwory pojawiły się wokół masztu i rozpoczęły taniec mający na celu umocnić złamany maszt, lecz Norrec myślą przekazał im wiadomość by nie tylko ten jeden maszt naprawiły i wzmocniły, potrzebne było by statek nie miał już awarii.
Zdumiona Kara patrzyła z otwartymi ustami na całe zdarzenie stojąc z boku tuż przy poręczy, kiedy wielka fala zmiotła ją z pokładu. Norrec myślą przywołał jedyne pasujące do tego momentu zdarzenie i wyrzekł słowa:
- Jezrat! Iskari Woyut!
Z morza Wyleciały pospiesznie trzy impy.
- Dowru Severe! Dowru Severe!
Wyrzekł bez zastanowienia i oprał się o barierkę. Impy w pośpiechu odleciały po paru chwilach przynosząc nieprzytomną, ale żyjącą karę na pokład.
- Verash!
Wykrzyczał w biegu ku Karze słowo, dzięki któremu odwołał impy. Odniósł Karę do kajuty rozebrał ją żeby nie leżała w mokrym i położył w łóżku, po czym sam położył się obok niej.

Przez cały rejs nie zamienił z załogą nawet pół słowa. Kara spała przez dwa dni, gdy się przebudziła zaraz zaczęła rozmowę o tym, co się stało podczas sztormu.
- Jak myślisz, co się z tobą dzieje?
- Wydaje mi się, że jakimś dziwnym sposobem wraca do mnie moc Bartuca. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale od początku rejsu miałem dziwne sny, po których mogłem dosłownie zacząć od razu czarować.
- Trzeba cię pokazać jakiemuś czarodziejowi.
- Płyniemy z powrotem do Lut Gholein, najlepiej iść do Dognana.
- Chyba tak.
- A jak się czujesz? - zmieniając temat i posępniejąc zapytał się w końcu Norrec.
- Już w pożytku potrzebowałam trochę snu. To wszystko.
- Boję się o ciebie. Poproszę o osobną kajutę bo w nocy mogę być niebezpieczny - wypowiedział to z nie ukrywanym żalem, wskazując na czarną plamę na ścianie. Podczas reszty podróży Norrec siedział cały czas w swojej kajucie i walczył o pozostanie przy zmysłach. W trakcie tego jego umysł nawiedzały wizję samego Bartuca podczas jego kampanii ucząc go najobrzydliwszych sztuczek czarnoksięskich, jakie widział.

Gdy Dotarli do Lut Gholein był wczesny wieczór, a na zachodzie widniały czarne chmury. Jako pierwsi zeszli z pokładu i poszli od razu w stronę domu Drognana. Ten jednak czekał na nich w porcie:
- Wiem co się dzieje z tobą Vizharan i nie pokoi mnie to. Z samego rana pójdziemy na pustynię spróbujemy jeszcze raz wywołać Horazona. Na razie idźcie się przespać, przyjdę po was. Wrócili na pokład zdziwieni. Przeżyli tam upojną noc lecz wcale nie szczęśliwą. Norrec znowu nawiedziły koszmary. Powtórzyły się w nich wszystkie motywy z poprzednich snów Norrec Norrec ostatnim były zdarzenia w świątyni na usługach wielkiej potęgi. Na koniec rozległy się słowa bez wątpienia należące do jego zmarłego przyjaciela, Fauztina: "Zabiją cię twoja żona i twoje dziecko."

Nad ranem pojawił się Vizjerei Drognan, a wraz z nim zaczął dąć wiatr. Wyszli na pustynię w poszukiwaniu miejsca gdzie ostatni raz widzieli Horazona. Czarodziej z pomącą wojownika obdarzonego mocą starał się przywołać starca, nic jednak się nie wydarzyło. Ruszyli dalej w poszukiwaniu miejsca, w którym Norrec dostał się do wielkiego sanktuarium. Powtórzyli czary. Wtedy ziemia rozstąpiła się pod nimi i wszyscy troje upadli na twardą posadzkę wielkiego sanktuarium. Gdy się podnieśli i pozbierali w Norrec zaczęła wzbierać furia:
- Horazon. Mógłbyś mi to wyjaśnić!?
W odpowiedzi usłyszał przeraźliwy wrzask, który prawie rozsadził im czaszki:
- Musisz zginąć.
Kara pobladła, Drognan się cofnął. I zaczął coś mruczeć.
Cisza. Dopiero po chwili całym sanktuarium zaczęło trząść przewracając ich. Kara i Norrec Zostali momentalnie wypchnięci w górę przez niewiadomą siłę i znaleźli się w ciemnej krypcie oświetlonej tylko pochodniami. Drognan zniknął. Oszołomieni całym zdarzeniem Norrec i Kara zaczęli się rozglądać po komnacie. Była ona duża owalna z podestem na środku. W podeście była głęboka dziura jakby na jakąś podłużną rzecz. Naraz usłyszeli donośny chrzęst i jęk. Wojownik zorientował się, że Kara w starciu z potworami małym sztyletem nie ma szans, dlatego rzucił jej swój stary wysłużony miecz, który był jedną z tak niewielu rzeczy należących do niego, a sam przywołał myślą czarne ostrze Bartuca. Ze ścian i przejść zaczęły wyłazić szkielety mumie i trupy. Norrec i Kara przystąpili z obrzydzeniem do szatkowania. Po pewnym czasie Wyeliminowali trupy i mumie, które zostawiły jednak Karze paskudną, ale lekką ranę na ramieniu. Pozostały jeszcze z tuzin szkieletów, z którymi wcale nie tak łatwo było się rozprawić. Były one szybsze od zombie i trudniej było w nie trafić. Norrecowi udało się powalić jednego ze szkieletów, ale za to drugiemu udało się poważnie zranić wojownika. Norrecem owładnęła furia. Zaczął siec i rozdrabniać wszystkie szkielety nie zauważył jednak, że w trakcie jego furii jego rana całkowicie się zagoiła. Gdy wyładował wściekłość i nie było, czego poprawić, po jego prawej stronie pojawił się portal, z którego wybiegło blisko trzydziestu żołnierzy, na samym końcu wyszedł Drognan.
- Norrec musisz pójść z nami, jesteś zagrożeniem dla całej ludzkości. Na ścianie naprzeciwko jedynego korytarza dochodzącego do tej komnaty pojawiły się dziwne litery.
Ich czerwony blask zaczął się łączyć na samym środku ściany. Norrec poczuł ciepło na rękach, gdy spojrzał na nie toczyła się już bitwa niebieskiego koloru z purpurą. Vizharan spojrzał na oddział i dowódcę, i poczuł, że jego umysł przysłania kolor krwi. Spojrzał jeszcze raz za swoje ręce: Dominowała na nich purpura, ślady niebieskiej poświaty całkowicie zniknęły. Wtedy purpurowe światło z napisów przeskoczyło prosto na jego ręce. Norrec wydał z siebie przeraźliwy jęk, Kara potoczyła się w róg Sali zasłaniając uszy.. Koszulę wojownika zaczęły przebijać purpurowe kolce, jego ręce zmieniły się w szpony, a kolor jego skóry przybrał kolor krwi. Spojrzał z wściekłością na żołnierzy i rzucił się na nich kręcąc swoim czarnym jak noc mieczem. Rozpoczęła się rzeź żołnierze tracili życie jeden po drugim, a Norrec każdemu zabitemu rozcinał brzuch i moczył w świeżej krwi rękę. Pozostało tylko kilku żołnierzy i czarodziej, który zaczął czarować. Chciał rzucić na Norreca olbrzymią ognistą kulę, lecz gdy czar już leciał miecz Norrec rozbłysł lekko i dzięki temu pół wojownik-pół potwór mógł odbić z łatwością kulę prosto w ocalałych żołnierzy smażąc ich żywcem. Chciał odpowiedzieć czarodziejowi tym samym, jego kula pojawiła się w dłoni wziął, zamach...
- NIE!! - wrzasnęła Kara podbiegając do niego. Spojrzał na nią w tym czasie Vizjerei skoczył w portal i zamknął go. Norrec zmienił cel i chciał rzucić w nekromantkę, lecz w porę się powstrzymał. Jego ręka drżała chcąc w brew jego woli spopielić tego człowieka na miejscu. Twarz miał całą we krwi swoich wrogów jego rysy twarzy zmieniły się na wzór obrzydliwego potwora, którym nie chciał się stać. Wtedy zaczął płakać a wraz z nim płakała Kara. Wiedział teraz, co starzec miał na myśli, kobieta myślała to samo.
- Musisz mnie zabić.
Przez łzy mu odpowiedziała
- Wiem.
- Zrób to póki nad sobą panuję.
Kara przystawiła mu jego własny miecz do gardła.
- Zrób to - powtórzył.
Karą ogarnął szloch. Ręce jej wybranka zaczęły się trząść kula ognia zniknęła. W jego dłoni pojawił się miecz Bartuca gotowy do użycia. Jednym szybkim ruchem ręki Kara pozbawiła potwora życia, jego ciało opadło zalewając krwią posadzkę. Niebieski portal znów się otworzył Kara bez zastanowienia weszła do niego.
Kara wróciła do Lut Gholein gdzie urodziła dziecko, które oddała pod opiekę by zostało wyszkolone do walki coś, bowiem dało jej znać, że dziecko to zostało wyznaczone do zniszczenia mrocznej trójcy.


Epilog
Po długim czasie ciało Norrec nie rozłożyło się. Odwiedził je Baal i wskrzesił.
- Będziesz moim generałem Krwawy Bartucu powiedział.
Wkrótce miał się przekonać, że nie został jeszcze do końca zabity albowiem nie spotkał się jeszcze z własnym dzieckiem.

Koniec


<<< część 3


Oceń materiał: Ocena: 4.87 (15 głosów).


Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.