diablo 3

Opowiadanie Historia Diablo - Nieznani Bohaterzy 1

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Wszystkie gwiazdy świeciły jasno i zdawałoby się że w niczym się nie przejmują. Tylko jedna z nich co zawsze wyróżniała się na czarnym tle nieba dzisiaj jakoś dziwnie przygasała i wydawać by się mogło że przeczuwała co ma tej nocy nastąpić. I tak w dzikiej krainie troli morderców w starej ale pełnej od ludzi tawernie grupa śmiałków pije piwo i wspominała ostatnie lata:
-Niech mnie diabli! Beallor! Czy zawsze musisz tak dziwnie pić te piwo! Zobacz polałeś mi po spodniach!
-Zia ... jaś... śa... Ja nie chcący Derhason. Naprawdę nie chciałem ci polać po spodniach.... tylko po głowie - mruknął barbarzyńca.
-Wiecie co już dawno żadnej przygody nie przeżyłem - wyperswadował Herwal innym członkom grupy- Od ostatniej przygody w kopalni orków i jak to walczyliśmy z kamiennymi golemami nawet mililitra adrenaliny nie poczułem. Może cos trzeba zorganizować żeby się nie nudzić.
-Ja mam pomysł zróbmy jakąś zadymę. Na przykład tu i teraz - ochoczo złapał temat Sanariel.
-Tak! O ten widzicie co siedzi na drugim stoliku - ciągnął Beallor - Od razu wydał mi się dziwny. jak chcecie to jednym rzutem otworze mu czaszkę.
-Zamknij się Beallor - rozłościł się Herwal - Czy wy nie rozumiecie ja mówiłem o przygodzie a nie o jakiejś krwawej jatce.
-Stary zawsze jak zaczynaliśmy jakąś przygodę to kończyła się jakąś jatką to czy chociaż raz nie może być na odwrót - stwierdził Sanariel.
Gdy tak cała grupa śmiałków się kłóciła do tawerny wkroczyła postać w czarnym płaszczu z długim mieczem. Od przybysza można było wyczuć dziwną aurę mroku i tajemniczości którą zapewne każdy w tawernie poczuł. Ów postać ledwo dowlokła się do pierwszego lepszego stołka i usiadła opierając się na mieczu.
-Łeeee myślałem że może to jakiś zawadiaka - zamarudził Beallor - jakby nim był to od razu bym coś mu powiedział. Ale tu, taki staruch że nie warto języka strzępić.
-Ja nie mogę - zastękał z kolei Derhason - Czy ty Beallor tylko jedno masz w głowie. Jak chcesz to chodź na zewnątrz wyczaruje ci jakiegoś stwora i będziesz rąbał go przez cały wieczór.
-Zamknijcie się do cholery - wrzasnął Herwal - I lepiej popatrzcie na tego nowego.
Cała czwórka kumpli jak i cała Tawerna zaczęła spoglądać na człowieka któremu miecz trzymany w ręku zaczął wibrować. Zdawało się jakby wędrowiec nie mógł opanować drżenia ręki, jakby dwie rzeczy walczyły w jego umyśle o kontrole nad jego ciałem.
-W końcu coś się dzieje - podniecił się Beallor - Ten tu z tą padaczką w ręku to mi wygląda na opętanego. Zaraz go pozbawię tej ręki to się okaże czy opętanie minie.
I już prawie sięgał do rękojeści topora gdy powstrzymał go Derhason.
-Stój głupcze! Nie bądź taki pewien swych umiejętności. Wyczuwam w tym człowieku wielka moc większą niż tą jaką wyczuwałem w samym bohaterze z wioski Tristram.
Gdy tak Derhason mówił wędrowiec wstał, odrzucił miecz i rozkładając ręce na znak krzyża zaczął krzyczeć. Wraz z jego krzykiem podłoga zadrżała i rozstąpiła się a z głębin poczęły wylegać potworne monstra.
-Na wielkie duchy Sentu! - wstał i krzyknął Derhason - Przecież to jest bohater z Tristarm. Ale czemu wyczuwam w nim negatywną moc. Czyżby to prawda co mówiła przepowiednia że Diablo zginie z własnych rąk.
-Ty tu nie gadaj tylko chwytaj za różdżkę i tłucz te potwory bo jak nie to ja ci zaraz ułożę szybką przepowiednię - krzyczał Beallor.
Jednak Derhason nie miał nawet sekundy szansy żeby wypowiedzieć zaklęcie bo jeden ze stołków uderzył go w głowę po czym padł na ziemie jak kłoda. Reszta walczyła jak zacięci. Beallor oczywiście z pomocą swojego wielkiego topora rżnął głowy bestii jak chleb. Herwal chcąc pomóc Derhasonowi nie zauważył jak wielki kościotrup zamacha się nad jego głową po czym uderza go. Sanariel i Beallor w Berserkerskim amoku szaleli jak nigdy ponieważ jeszcze nie walczyli z takimi potworami. Bohater z Tristram krzyczał coraz bardziej a ze szczelin podłogi wydobywały się coraz to nowe potwory. Walka z nimi była bez sensu więc Beallor i Sanariel odnalawszy swoich pobratymców skierowali się do wyjścia. Gdy się wycofywali zobaczyli zjawisko które na pewno pozostanie im długo w pamięci. Ujrzeli bowiem jak ludzka dusz opuszcza ciało. Po tym zdarzeniu bohater z Tristram padł na ziemię a wszystkie potwory powróciły do miejsc swego przybycia. Jednak nasi bohaterowie tego nie widzieli ponieważ byli już za tawerną i dochodzili do siebie po otrzymanych ciosach. Gdy Beallor usłyszał koniec jęków umierających ludzi i zgrzytów kości postanowił ruszyć do tawerny zobaczyć co się stało. W połowie drogi stanął i schował się ponieważ zobaczył bohatera z Tristram wychodzącego z drzwi i mówiącego diabelskim szeptem jedno imię "Marius!". Tym bardziej się zdziwił gdy za wlokącym się wędrowcem podążał mężczyzna. I tak do zadumanego Beallora podeszła reszta jego kompanów. Derhason już chciał coś mówić gdy nagle całą tawerną oświetlił bardzo jasny blask a w nim dostrzec można było jakaś sylwetkę. Teraz cała czwórka oniemiała i wryta jak pług w skałę usłyszała bardzo niskim głosem:
-Panowie mam dla was zadanie...

//\ Akt 2 >>>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.