diablo 3

Opowiadanie Historia Diablo - Nieznani Bohaterzy 2

Ostatnia modyfikacja: 09.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Panowie mam dla was zadanie - rzekła świetlista sylwetka ponieważ nasi bohaterowie jeszcze nie mogli dostrzec jej twarzy.
- Ty tam latająca latarnio morska - walił wprost Beallor - Pokaż twarz i się może przedstaw!
Owa dziwna postać zleciała trochę niżej tak że kompani mogli zobaczyć dokładnie jak wygląda. Dostrzegli że to co tak mocno świeciło to wielkie i rozłożyste skrzydła ale również wielki blask bił od samej postaci. Gdy Derhason podszedł bliżej zdziwił się bo w świetlistej zbroi nie zobaczył żadnego ciała tylko czarną bez szczegółową sylwetkę a głowa była przykryta kapturem tak że nie było widać twarzy. Wtedy Derhason przypomniał sobie że będąc w Tristram słyszał od pewnego starca o archaniele który jako jedyny z całego nieba starał się walczyć i pokonać Diablo. Derhason zaczął mówić sobie w głowie "Ależ to jest..."
-Nazywam się Tyrael - ubiegł Derhasona w wypowiedzeniu swego imienia - I przybywam z samego Nieba żeby zlecić wam zadanie. Od wielu lat jesteście obiektem śledzeń Nieba i każdy wasz krok był strzeżony i analizowany.
- Ale dlaczego, cóż uczyniliśmy - spytał Derhason.
- Wiele tysięcy lat temu jeszcze za czasów powstawania klanu Horadrimów ja wraz z orszakiem wojsk z nieba ruszyliśmy na Piekielne otchłani aż na samego Diablo. Nastały wówczas lata wielkich bitew a całą wojna nosiła nazwę "Niebiesko-czerwona krew". Niezliczone armie dobra i zła ścierały się niemal codziennie niszcząc oddziały po jednej i drugiej stronie. Aż w końcu nadszedł ten dzień, który dzisiaj i przez wieki nazywany jest Antruljon. Tegoż dnia całe wojska Nieba zaryzykowały i przypuściły szturm na Sanktuarium. Wszystkim archaniołom zdawało się ze ich wygrana jest bliska jednak Diablo uknuł zasadzkę poprzez którą uwięził archaniołów w klatce. Na polu bitwy zostawił tylko mnie i niezauważonego Antruljona. Gdy Diablo pastwił się nad tym że Ja wielki archanioł Niebios stoję bezsilny i bez szans na ucieczkę to Antruljon jak błyskawica rzucił się na władcę Otchłani i wbił mu Uświęcony kamień prosto miedzy oczy. Diablo padł na ziemię oszołomiony a gdy wszystkie klatki archaniołów opadły, bestie i Piekielne demony zostały unicestwione. Nie wiedzieliśmy co zrobić z samym Diablo więc w tedy najlepszym wyjściem wydało się nam zostawienie go na swoim tronie w Piekle. Jednak to był błąd. Nie można lekceważyć tak wielkiego przeciwnika. Uwięziony pomimo Kamienia po wielu tysiącach lat zdołał pokonać dobrą moc kamienia i spaczyć ją tak że stał się potężniejszy. Błyskawicznie stworzył nową armię i postanowił zaatakować śmiertelników. Wtedy Ja znowu chciałem interweniować jednak siły wyższe zabroniły mi tego. "To jest kłopot śmiertelników i niech sami sobie radzą". Po usłyszeniu tych słów postanowiłem potajemnie wam pomóc. Gdy nowe dziecko wychodziło z łona matki namaściłem je i obdarowałem wielką mocą. Tak wielką żeby samo mogło pokonać Diablo. Wszystko szło zgodnie z planem jednak znowu nie doceniłem sprytu i przebiegłości przeciwnika i kolejny raz dałem zaciągnąć się w pułapkę. Otóż gdy mój bohater dotarł do kresu swej ciężkiej podróży Władca Otchłani od początku walki wymawiał w myślach potężne zaklęcie mające na celu przejęcie ciała jego wroga aby odrodzić się na nowo. Wbrew moim prośbom sił wyższych nie mogłem przybyć na ratunek i byłem zdany tylko na beznadziejne zakończenie. Gdy już mój opętany bohater wrócił na powierzchnie nie dawał po sobie poznać że jest coś nie tak. Po paru dniach świętowania wielkiego zwycięstwa dobra nad złem wybawiciel stawał się bardziej małomówny aż w końcu bez uprzedzenia odszedł z Tristram. Wędrował bez wytchnienia aż dotarł tutaj by wziąć sobie za pomocnika nijakiego Mariusa.
- No tak fajnie, fajnie mości Tyraelu - przerwał Beallor - Ale co my mamy z tym wspólnego?
- Otóż widzicie - wyjaśniał archanioł - Postanowiłem postąpić tak jak kiedyś czyli obdarzyć wielką mocą nie tylko fizyczną ale także duchową nowego bohatera który zniszczyłby Diablo. Jednak sam nie podoła przeciwko Władcy Otchłani a że ja nie mogę interweniować tak więc potrzebuje was jako moich pomocników. Dlatego byliście od wielu lat śledzeni.
- Rozumiem, ale czy nie możesz sam go pokonać. Przecież jest w postaci człowieka i jest o wiele słabszy - spytał Derhason.
- To prawda ale ja chcę jeszcze uratować człowieka którego ciało i duszę powoli zdobywa Diablo a gdybym zaatakował to na pewno zniszczyłbym ich oboje. Dzięki mojemu namaszczeniu i mocy dawny wielki bohater z Tristram wewnątrz umysłu walczy z Władcą Otchłani nad przejęciem ciała. Jeżeli Diablo zatriumfuje to będzie się starał dotrzeć do swego starszego brata Mefista aby udać się przez portal do samego piekła i przygotować ostateczną zagładę. Z minuty na minutę nasz czas na wygraną ucieka. Ja sam nie mogę interweniować ponieważ nie dostałem pozwolenia sił wyższych. Dlatego potrzebuje waszej pomocy do czas aż otrzymam pozwolenie na bezpośrednią interwencję.
- Ale co mu będziemy z tego będziemy mieli.... - przerwał Beallor ponieważ archanioł nagle rozłożył skrzydła uniósł się w górę a niebiesko biała poświata zmieniła kolor na czerwony po czym głośnym i grubym głosem rzekł:
- Nie wystarczy wam śmiertelnicy że w ogóle wam pomagam. Mogłem już dawno się wami nie przejmować i oddać się w stan Nirvany.
- Wybacz nam Tyraelu te słowa i bądź pewny że już więcej takowych słów nie usłyszysz - uspokajał Derhason po czym rzucił piorunujący wzrok na Beallora który od razu zrozumiał o co chodziło - Ale wytłumacz nam głębiej na czym ma polegać nasza rola w tej misji?
Archanioł zleciał niżej, przybrał dawną poświatę i spokojnym głosem począł tłumaczyć:
- Na początku musicie się udać pod górę Arreat....

<<<< Akt 1 //\ Akt 3 >>>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.