diablo 3

Opowiadanie Legenda Pasterza Dusz 2

Ostatnia modyfikacja: 30.09.2007. Utworzono: 24.08.2007

Rozdział trzeci: "Cieniobójcy"
W czasie wielkiej bitwy demonów ze zjawami Heryna razem z rodzeństwem uciekli daleko od ruin, w ciemny, mroczny las.
-Wiecie co? Ja nie wiem... skąd ten las się tu wziął- powiedziała Furia.
-Heh, rzeczywiście! Przecież w tym wymiarze zawsze stało tylko zamczysko! Jak w tak krótkim czasie wyrosło tutaj tyle drzew?? Musimy to zbadać...
Na te słowa Heryny Gigus się zdenerwował:
-Ty idiotko! Jak w takiej chwili możesz myśleć i rozważać temat jakiegoś głupiego lasu!! Te zaklęcie które rzuciłem... ojciec kiedyś powiedział że każde przepotężne zaklęcie które rzucę w jakiejś krytycznej sytuacji... kiedy przyzwałem zjawy... zabrałem cząstkę jego duszy...
-Cząstkę duszy ojca?? Ha! Więc to dlatego uwięził własną duszę głęboko pod ziemią! Dusza ojca stanowi dla ciebie paliwo!
-Tak... można to tak nazwać...
Furia spojrzała w niebo:
-Dobra koniec pogaduszek! Ciemno się robi więc opuśćmy wreszcie ten las... który wyrósł... w kilka miesięcy... hahaha!
-Wiesz Furio, my nekromanci zawsze ceniliśmy was, zabójczynie... ale jednak muszę obalić waszą nazwę "panie życia i śmierci". Patrząc tak na ciebie... "pani garów i śmieci" bardziej by pasowało... -rzekł z ironią Gigus.
-Coś ty powiedział?!? Jaka pani? A wiesz... więc jak już jest taka atmosfera szczerości: jesteś prawdziwym srakomantą!
-Widzę, że domagasz się duelka! Kiedy myśmy ostatnio walczyli ze sobą? Hmm... wiem!... hahaha! Pamiętam jak cię mianowano na "cieniobójcę"! I tak się przestraszyłaś mocy takiego necrosa jak ja, że błagałaś mnie na kolanach żebym ci krzywdy nie zrobił we finałowej walce o tytuł cieniobójcy! Hahaha!!!- nagle twarz Gigusa nabrała powagi- I jak mogłem ci się dać... dlaczego zrobiłem tak głupio dając się pokonać... odbiorę ci ten tytuł i to zaraz!!
Heryna stała na wysokim głazie patrząc na kłótnię z góry nawet się nie odzywając, była za bardzo zamyślona. Zastanawiała się nad tym co myśli Gigus o całym zamieszaniu, rozważała jego słowa "Mnichilus żyje". W drodze do lasu Gigus wytłumaczył jej, że póki żyje sam Mnich, to żyje jego dusza. Czarodziejka nie mogła pojąć tego, że wg twierdzenia brata "dusza jest w istocie, w środku, i kiedy ginie ciało dusza ucieka jak najdalej od niego przemierzając różne odległe krainy. Kiedy dusza jest odpowiednio daleko nawiedza jakiś cmentarz lub miasto, niekiedy jakiś dom i staje się niepokorna, niespokojna. Mnich uwięził swoją własną duszę w przepotężnym polu magnetycznym dzięki czemu można z niej czerpać ogromne, prawie nieskończone ilości magii i energii. Kiedy Mnich zostanie zabity dusza po prostu zwariuje nie mogąc się poruszyć i stanie się bardzo agresywna przez co nie będzie można z niej wykorzystać ani kęsa mocy". Na twarzy Heryny pojawiło się zwątpienie, bo choć była czarodziejką wody i zniszczenia to jednak w logicznym myśleniu paradoksalnie nie była najlepsza. Po kilku minutach rzucania obelg, przekleństw i wyzwisk Furia nie wytrzymała i zaczęła atakować. Heryna usiadła na kamieniu i rzekła:
-No, dobra! Niech wam będzie, walczcie sobie! Tylko się nie pozabijajcie od razu!
-Spoko siostrzyczko, nic nam nie będzie! Tylko wyszarpię mu serce i ruszamy dalej.
-Bardzo śmieszne... -rzekł Gigus którego zaczęły otaczać kościejowe duchy.
Walka się rozpoczęła. Furia naumyślnie wykorzystała swoją bezcenną umiejętność- berserkerski szał, rzucając się tym sposobem "na tygrysa" w stronę necrosa wyciągając w locie spod nadgarstków długie suwayahy. Gigus spojrzał na jakby nurkującego smoka i wyciągnął dłoń w jej stronę. Furia leciała coraz wolniej i wolniej, aż wreszcie jakby zamarzła nad ziemią. Dłoń Gigusa zaciskała się, trzymał w niej światło promieniujące coraz jaśniejszym blaskiem. Heryna powstała i zasłoniła po części oczy ręką wołając:
-Gigus!! Co ty u diabła robisz?!?!
Gigus nie reagując na wołanie siostry rzucił największą i najdłuższą włócznię z kości jaką tylko mógł wyczarować która z ogromną prędkością przeszyła powietrze i Furię, przynajmniej wydawało się tak, jakby włócznia trafiła askę. W rzeczywistości było inaczej- Furia po mistrzowsku wyrwała się z unieruchomienia i wyleciała w górę przy okazji podziwiając zniszczony krajobraz wokół zamczyska. Przez czas zamrożenia straciła ona też szał, więc znów wchodząc w walkę nie rzuciła się stawiając głównie na siłę ataku, lecz na taktykę i zwinność. Wiedziała ona że Gigus to niełatwy, doświadczony przeciwnik który potrafi stać w jednym miejscu niszcząc armię wielkich trolli przy okazji pijąc herbatkę. Spadając skrzyżowała suwayahy i poczęła się w zabójczym tempie kręcić wokół własnej osi tworząc potężne tornado śmierci zbliżające się do gleby. Gigus nie miał czasu do tracenia- podbiegł szybko do najbliższego drzewa, oparł się o nie, wystawił dłonie przed siebie które otoczyła czarna, mroczna poświata i zaczął ciskać [jak z kałasza :D ] małe ale zabójcze kule negatywnej energii. Furia zbliżała się do ziemi nie zatrzymując wiru który utrzymywał ją w powietrzu. Dziesiątki kul trafiały w nią, część zostawała odbijana przez siłę wiatru lecz większość wrywała się w jej czarną, cenną zbroję którą otrzymała kiedyś od nieumarłego żmijomaga kiedy jeszcze dla niego pracowała zabijając potajemnie golemy Mnicha za co żmijomag jej dobrze płacił. Furia wiedziała że jest tylko jedno wyjście. W wirze skoncentrowała się dosłownie maksymalnie i przyzwała lśniącą tarczę ostrzy która okryła ją wokoło i chroniła przed prawie każdym czarem. Po upływie minuty Gigus zmęczony strzelaniem magią stanął spokojnie i przyzwał ducha kości który zaczął krążyć wokół skrytej w kloszu ostrzy Furii. Po czym rzekł z satysfakcją:
-No! Dalej siostrzyczko! No wyjdź z nory i poczuj smak kości! Po tych słowach rzucił jeszcze kilka duchów dla pewności. Furia czuła że ogromna ilość energii czuwa koło jej klosza. Jako że nie słyszała co dzieje się na zewnątrz nie wiedziała czy Gigus nie przyzwał czasem do pomocy jakiś istot z zaświatów i czy nie dobijają się one do niej, dlatego więc postanowiła nie czekać dłużej. Wiedziała że to duchy kości czuwają na zewnątrz i jeżeli wychyliła by się chociaż minimalnie dorwały by ją. Jednak wiedziała też że duchy tego rodzaju są zbudowane z magicznych kości, magicznych, ale tak samo zniszczalnych jak zwykłe kości. Zebrała więc dużo mocy która wytworzyła ogromne ciśnienie. Kiedy ciśnienie było tak wielkie że Furia zaczęła mdleć rozerwała tarczę której odłamki ostre jak trójki [chodzi mi o zęby ;) ] Draculi wyleciały z prędkością dźwięku na wszystkie strony rozwalając duchy, przebijając prastarą zbroję Gigusa wykonaną z prawie niezniszczalnego wacanu i wbijając mu się głęboko w skórę [na szczęście nie w głowę]. Zaniepokojona widokiem krwi Heryna wstała, przeteleportowała się do Gigusa i powiedziała:
-Ej ej! Dobra koniec walki!
-To się tak nie może zakończyć, nie może być remisu, muszę jej odebrać tytuł!
-Ale nie dasz rady! Spójrz jak krwawisz!
-Cierpienie i ból to dla mnie nie kara lecz wynagrodzenie, ból mnie uspokaja, nie wiem co to cierpienie, gdy ktoś mnie rani odczuwam łagodny powiew, czuję zapach Rathmy, jestem bliżej niego i równocześnie dostaję od niego więcej mocy. Im bardziej ktoś wierzy tym więcej ma możliwości. Jeżeli nie wierzysz, a raczej wierzysz w nic to dostajesz od nicości coś co nie istnieje, kiedy wierzysz w drzewo to dostajesz szczęście od natury... -kontynuując z szpar w zbroi przestawała cieknąć krew- kiedy wierzysz w wygraną dostajesz zwycięstwo, jednak kiedy wierzysz w przegraną... -rany Gigusa całkowicie się wygoiły- dostajesz... zależy w kogo przegraną wierzysz -powiedział Gigus kątem oka spoglądając na Furię.
-A ty zapewne nie wierzysz tylko w Rathmę! -wtrąciła się Furia- Pewnie wierzysz w nieśmiertelność, ale w nią nie trzeba wierzyć, ją się po prostu dostaje... a sram na duela! Przecież o wiele lepszym rozwiązaniem było by po prostu nadanie ci tytułu Cieniobójcy, zresztą co tam! Fajnym treningiem jak dla mnie była ta walka a co do tytułu to mianuję Ciebie Heryno i Ciebie Gigusie Cieniobójcami! Kurde to chyba najprostsze rozwiązanie nie?
Po tych słowach cała trójka wybuchła śmiechem i wyruszyli do wyjścia z tego wymiaru.
-Wiecie co? -rzekł Gigus- chyba dobrze by było odwiedzić starego przyjaciela Nagzela nie?
-Nom... fajnie by było... moje szpony są takie suche... od dawna zastanawiałam się jak będą wyglądać w ciemno-czerwonym kolorze...
-Yyyy... być może...
-No to jazda!
<<< część 1


Oceń materiał: Ocena: 5.30 (10 głosów).


Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.