diablo 3

Opowiadanie Powstanie Zakonu Smoka 2

Ostatnia modyfikacja: 17.10.2008. Utworzono: 17.10.2008

Kolejna mroczna noc. Wyjący wiatr napawa lękiem wojska obrońców warowni. Demony oblegają ją, lecz są już zmęczone nieustanną walką. Tylko jeden cień przemyka niezauważony pomiędzy namiotami obozu wroga. Nerh czuł się silniejszy i zwinniejszy niż dwie godziny temu temu. Co jakiś czas musiał się zatrzymać i ukryć, ponieważ demony patrolowały obóz. Rozmyślał o jego zadaniu. Spadło na niego ogromne jarzmo odpowiedzialności. Wiedział, że jeśli nie sprowadzi pomocy, wszyscy jego bliscy zginą. W końcu udało mu się niezauważonym prześliznąć przez obozowisko nieprzyjaciela. Już samo to dawało mu powód do zadowolenia z siebie, ale nadal wiedział, że ma do spełnienia inne zadanie. Po kilku godzinach nieustannego biegu Nerh dotarł do rozdroża. Znał tę okolice jak własną kieszeń. - Mam do wyboru dwie drogi. Jedna prowadzi prosto do góry Arreat, lecz strzeże jej troll. Dzięki naszyjnikowi mogę spokojnie przejść niezauważonym obok niego. Inna droga prowadzi przez pustynię. Jeżeli ją wybiorę, będę dzień drogi do tyłu, ale nie będę musiał walczyć z nikim. Młodzieniec stanął przed dylematem. Wybrać krótszą i niebezpieczniejszą drogę, czy dłuższą i całkowicie pozbawioną niebezpieczeństw. - Jestem pewien, że dam radę trollowi. A więc w drogę! Ruszył. Wschodzące słońce odsłoniło przed nim skutki przemarszu wojsk demonów. Spalone wioski, pola, martwi ludzie. W Nerhu wzbierała złość i chęć zemsty na potworach. Cały czas widział górę Arreat, jednak musiał mijać pola zniszczeń. Nagle usłyszał szelest. Obejrzał się za siebie, ale nic nie zobaczył. Biegł dalej. Po raz kolejny usłyszał dziwny dźwięk. Kiedy oglądał się za siebie, z krzaków wyskoczyły cztery demony. Nerh bez zastanowienia rozpoczął wymachiwać dwoma mieczami, które dostał od czarodzieja na zamku. Były lekkie i mocne, co dawało Nerhowi wielką przewagę nad demonami władającymi toporami większymi od nich samych. Parował kolejne ciosy przeciwników. Początkowo nie zdawał sobie sprawy, że posiada takie umiejętności walki, jednak gdy pokonał pierwszego demona, nabrał pewności siebie. Zaczął atakować kolejnych przeciwników. Rozprawił się z nimi bez problemu. Trupy wrzucił do studni, aby inne demony nie nabrały podejrzeń i nie zaczęły go szukać. Po walce nie był nawet zmęczony. Powrócił na swój szlak, dalej biegnąc. Do końca drogi zostało mu już tylko dwie, może trzy godziny. Nie napotykał już żadnych patroli. Odnalazł przejście strzeżone przez wielkiego trolla. Tak jak zapowiedział mag, stworzenie spało. Przemknął koło niego bezszelestnie, niczym kot. W końcu stanął u podnóża góry. Wydawała się większa niż kiedy patrzył na nią z drogi. Na szczyt prowadziła tylko wąska ścieżka nad urwiskiem. Nerh zawahał się, lecz kiedy spojrzał w stronę miasta, nabrał odwagi. Zaczął wchodzić ścieżką w kierunku jaskiń. Po kilkunastu minutach biegu stanął przed ogromną jaskinią. Naszyjnik zaczął świecić tak mocno, że oświetlał drogę Nerhowi, pomimo tego, że trzymał go pod koszulą. Czuł, że ma wejść głęboko od jaskini. Tam było źródło mocy jego i naszyjnika. Po godzinie doszedł do wielkiej groty. Pomimo tego, że naszyjnik prawie oślepiał Nerha swoim światłem, grota była za wielka na rozświetlenie jej całej. W końcu zdobył się na odwagę, i wykrzyczał: - Smoku! Przybyłem po twoją pomoc! Przez chwilę odpowiadało mu tylko echo. W jednym z zagłębień skalnych dostrzegł coś poruszającego się. Dla pewności wyciągnął miecze z pochew, i w tej chwili jego oczom ukazał się majestatyczny czarny smok - Urkhee. Rozpostarł przed nim swe skrzydła. Smok właśnie składał się do ataku.. Kula ognia poleciał w stronę Nerha. Przekonany o tym, że zginie, nie robił absolutnie nic. Nagle zza jego pancerza wydobył się purpurowy blask. Ognista kula rozpłynęła się. Zdezorientowany smok zaprzestał jakichkolwiek ataków. Czuł, że wreszcie spotkał kogoś o mocy większej od jego. Spokorniał, i zaczął się schylać w kierunku Nerha. Ten szybko wskoczył smoku na szyję, po czym odleciał z nim w kierunku miasta. Rozumieli się bez słów. O czym Nerh pomyślał, smok natychmiast to robił. Podczas lotu obrócił się, aby ostatni raz spojrzeć na górę Arreat. Lecz nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Dostrzegł tylko chmarę smoków lecących za nimi. Czerwone, złote i zielone smoki leciały za swym przewodnikiem. Były gotowe do bitwy, jakiej kraj Narahea jeszcze nie widział. Był przekonany, że przyniesie ratunek swojemu miastu.

<<< część 1 //\ część 3 >>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.