diablo 3

Opowiadanie Wrota Arozla 1

Ostatnia modyfikacja: 29.12.2008. Utworzono: 28.12.2008

ROZDZIAŁ I: PRZEPOWIEDNIA

Po ucieczce Hazlerua, dwudziestego pierwszego, czyli najniebezpieczniejszego Upadłego Anioła, świat Sanktuarium zmienił się. Przestrzeń fizyczna i magiczna została zniekształcona. Wymiary, zaczęły się zlewać. Wrota Arozla Stworzyciela, które dzieliły nasz świat, od demonicznej otchłani były zostały doszczętnie zniszczone. Wystarczyła najmniejsza ingerencja któregoś z Upadłych Aniołów, aby nasz i wszystkie inne realia pochłonęły Legiony Wiecznego Mroku. Dlatego nie możemy pozwolić, aby którykolwiek, z dwudziestu Upadłych, którzy nadal tkwią w otchłani wydostał
wolność. Nie możemy dopuścić również, aby Hazleru dotarł do wrót. Jeśli je otworzy,
nie będzie najmniejszej szansy na przetrwanie gatunku ludzkiego i magii.

Trzeci list Ojca Zakonu Tropicieli do jego uczniów



Czas mija. To co miało się wydarzyć, było dla mnie tak niepojęte, że nie mogłem w żadnym stopniu tego przewidzieć. Patrzyłem jak złote słońce powoli znika za horyzontem malując swoim ciepłym światłem długie cienie na piasku. Widok który się przede mną się rozciągał sprawiał, że przez głowę przechodziły mi różne myśli. Wspomnienia dzieciństwa? Może. O ile można powiedzieć, że w ogóle miałem dzieciństwo.
Pomarańczowe chmury, tak jak zawsze, zakrywały niemal całe niebo. Rozciągały się one po sam koniec widnokręgu stwarzając przytłaczające wrażenie. Ziemia była sucha i zimna. Słońce nie było takie jak kiedyś. Było zimne. Obce. Wszystko było obce. Świat się zmienił. Myślałem o misji, którą mi powierzono. O celu który był tak odległy i beznadziejnie nieuchwytny, że powoli traciłem zapał i nadzieje. I wtedy, w oddali zobaczyłem dym. Zacząłem iść w tamtym kierunku. Czułem, że w jakiś niewyjaśniony sposób tamto miejsce mnie przyciąga.
Gdy tam dotarłem była już prawie noc. Stałem naprzeciwko wysokiego, blado czerwonego namiotu, a dym uciekał otworem wyciętym w jego górnej części. Widać było, że piasek odcisnął na nim piętno, bo wyglądał na wyjątkowo stary i zniszczony. W środku było duszno, a w powietrzu unosił się, silny zapach kadzideł. Zewsząd zwisały wyblakłe chusty, stare sztandary których symbolika została przez większość zapomniana, dzwonki a nawet klatki. Miejsce pomimo dosyć nietypowego wystroju nie wyglądało odpychająco.
Zza jednej z kotar, powoli, wyłoniła się postać. Była to staruszka, zgarbiona i chuda. Miała zamknięte oczy, a twarz pokrytą czarnymi wzorami. Długie siwe włosy opadały na jej wątłe ramiona.
- Witaj kapłanko. - Zwróciłem się do niej.
- Nie jestem kapłanką, bo nie służę nikomu. Jestem jasnowidzem.
- W takim razie przepowiedz mi przyszłość. - Odparłem.
Kobieta usiadła, a ja poszedłem w jej ślady. Zza wielobarwnej chusty która ją przepasała wyciągnęła talie kart. Oczy miała, w dalszym ciągu zamknięte.
Przed sobą, na ziemi położyła pierwszą kartę. Przedstawiała ona rydwan.
- Rydwan. Czeka cię podróż.
Następna przedstawiała ona młodego mężczyznę ujarzmiającą lwa.
- To moc. Czeka cię praca... wysiłek. I walka.
Następna karta przedstawiała drewniane koło, z wyrytymi na nim glifami.
- Koło fortuny. Przed tobą wiele wydarzeń, które zmienią ciebie i twoje życie. Czeka cię również wiele trudnych chwil.
Na kolejnej karcie widniał wizerunek diabła.
- To diabeł. Spotkasz zło i zniszczenie ale również będziesz walczył, ze swoimi słabościami.
Staruszka uśmiechnęła się pod nosem.
Wyciągnęła następną. Na karcie namalowany został wizerunek urodziwej kobiety siedzącej na tronie.
- Cesarzowa. Spotkasz kobietę, która pomoże ci w osiągnięciu twojego celu.
Kolejna karta przedstawiała wieżę.
- Jest to jedna z najbardziej złowróżbnych kart tarota. Wieża symbolizuje destrukcję ale również próbę.
Przedostatnia karta przedstawiała śmierć.
- Śmierć jest najgorszą z możliwych kart. Oznacza ona, że krok za tobą, zawsze, od teraz, podążać będzie śmierć. Masz na sobie jej piętno.
Wyciągnęła ostatnią kartę.
- To Sąd Ostateczny...
Kobieta nagle zamilkła. Wyglądała, jakby zastanawiała się nad czymś.
- Co oznacza ta karta?
Staruszka otworzyła oczy. Była niewidoma. Bo chwili odpowiedziała.
- Sam sobie musisz odpowiedzieć na to pytanie... a teraz idź. I nie patrz na to co było. Spoglądaj przed siebie.
Nie do końca rozumiałem przepowiednie tej kobiety. Mimo to, miałem wrażenie, że wie co mówi. Ta wróżba miała w sobie coś niezwykłego. Usiadłem na jednym z pagórków przed jej namiotem i patrzyłem w księżyc. Patrzyłem, bo wiedziałem, że jutro może nie wyglądać tak samo. Czas mija... a ten świat ginie.
 
<<< Prolog //\ Rozdział 2 >>>
Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.