diablo 3

Wiersz Nemesis

Utworzono: 03.09.2008

Historia opowiada legendę o Świętym Rycerzu, błogosławionym Paladynie, który zwał się Igor vov Chanchin.
Był on dla mieszkańców Morrok niemal bogiem – bronił ich przed wszystkimi niebezpieczeństwami, pomagał wszystkim co tej pomocy oczekiwali. Według legendy do każdej wioski przydzielano Paladyna – Obrońcę.
Morrok leżało w pobliżu miasteczka Falltom i Tristram. Paladynami dowodził Arcykapłan. Nikt nie zna dokładnej daty tego wydarzenia...

Akt 1
-O dobroci i szlachetności naszego wybawcy-

Mieszka w klasztorze, wiecznie się modli, uciśnionych wspiera, złych nawraca,
Tak go postrzega cała nasza rasa,
Lecz nie każdy wie, co naprawdę w sercu Paladyna naszego panuje,
Nie każdy wie czego On tak naprawdę oczekuje,
Nie prosi o daninę ani o jedzenie,
Nie prosi o pomoc ani przed deszczem schronienie,
Gdy zagrożenie nadchodzi, brutalność swą demonstrując,
On nas swą tarczą ochroni a młotem ich głowy rozłupując,
Przeistacza się w prawdziwego wojownika,
Żądnego krwi, wściekłego niewolnika,
Wtem mieszkańcy się go trochę obawiają,
Razem z rodziną szybko po domach uciekają,
Po walce z siłami nieczystymi, piekielnymi legionami,
Igor zawsze przez miasteczko był oblegany,
Wszyscy mu dziękowali, starali się wynagrodzić,
Ale on zawsze po ciężkim boju starał się od nich odgrodzić,
Wracał pędem do klasztoru, rygiel za sobą zasuwając,
Przez cały dzień nikt go nie widział, by z następnym dniem powracając,
Wszystkich błogosławił, i zapewniał o nietykalności,
Póki przeciwnicy nie zjedzą wszystkich jego kości.

Akt 2
-Walka ze złem-

Wszyscy myśleli, że paladyn w klasztorze się kuruje,
Swe śmiertelne rany po walce opatruje,
Nikt nie wiedział co naprawdę Igorem kieruje,
Gdy On swym młotem pokraczne istoty morduje,
Ale każdy dawno już dostrzegł – w walce nasz Paladyn mocą dominuje,
A gdy nie nęka nas żadna poczwara, siłą już nie promieniuje,
Słabnie, bladnie, jakby się starzał,
Do klasztoru wracał, z nikim nie rozmawiał,
Lecz widać było w jego oczach inna iskrę,
Coś co wywracało w brzuchach naszą kiszkę,
Chciano medyka wezwać, bo myśleli że zachorował,
On zaprzeczył mówiąc, że jeszcze nie zwariował,
Sprawa była prosta, On o tym od dawna wiedział,
Demon go nawiedzał,
Najpierw zabić Igora od razu chciał, zsyłając swe pomioty,
Lecz Paladyn honorowy, zacięciem swoim rzucał na nich grzmoty,
Diabeł rozwścieczony, widząc, że go nie pokona,
Rzucił na niego swą klątwę, póki zabójstwa okrutnego nie dokona,
W walce jedynie ukoi swój gniew – bez niej wpadnie w szał,
A że Arcykapłana zabić swego miał,
Sam ze sobą walczył dniami i nocami w klasztorze pełnym cierpienia,
Demon specjalnie nie atakował, by nie mógł doznawać ukojenia,
Mądry Paladyn postanowił opuścić wioskę, wygnać sam siebie, wyruszył w gniewie pełny złości,
Wytropić Demona okrutnego i pogruchotać jego nędzne kości,
Nie wiedząc jednak gdzie go szukać, złość go jeszcze większa opętała,
W swej furii zabił wędrowca starego - Diabła klątwa zadziałała,
Przeraził się bardzo swym mordem, że zaszył się w ciemnej pieczarze,
Nie chciał by świat się dowiedział i poddał go srogiej karze.


Akt 3
-Przebudzenie z czeluści-

Igor dalej leżał w swej ciemnej jaskinie,
Borykał się z Demonem, nie wiedząc co się dzieje w całej krainie,
Do Morrok młody Paladyn przybył, nekromantę jednego już niecnych planów pozbawił,
Rozcinając mu gardło, przy życiu go tak pozostawił,
Uznanie szybko w wiosce zyskał, choć do Igora mu dużo brakowało,
Postanowił dowiedzieć się co ich tak zmagało,
Mieszkańcy chcieli odnaleźć starego obrońcę, czekali na olśnienie,
Nie wiedzieli czy jeszcze żyje, czy jest w nim tchnienie,
Wyruszył więc Paladyn za swym poprzednikiem walecznym,
Przemierzał ciemne lasy swym krokiem statecznym,
Tymczasem Igor przegrywał walkę ze złem wcielonym,
Dwa lata leży w mrocznej czeluści, w jego sercu życia pozbawionym,
W jego mózgu opętanym rodzi się chęć dokonania mordu okrutnego,
Chce uwolnić się od przeznaczenia plugawego,
Lecz on nie wygląda już jak człowiek, jego oczy są martwe,
Zęby czarne, skóra pokryta krostami, jego ciało obdarte,
Wciąż nosi swą zbroje, tarcze i młot, lecz już całkiem zardzewiałe,
Ubranie również jest już wypłowiałe,
Słyszy dźwięk w swojej głowie, jest to śmiech,
To Diabeł się śmieje jaki to Paladyna otacza pech,
Resztka dobrego Igora nakazuje mu nie iść, ale ten śmiech to zagłusza,
Przypomina mu się dźwięk jego młota, gdy miażdży czaszkę wrogowi, to go tak ogłusza,
Nakazuje wstać i uwolnić się spod klątwy, czas opuścić tej jaskini progi,
Chwycił młot swój, dobrał tarczę, ruszył biegiem w stronę drogi.


Akt 4
-Wielkie spotkanie-

Igor przemierzając leśne polany, przedzierając się przez kłosa łany,
Zobaczył wędrowca okutego w lśniącą zbroję, człapiącego się niczym zakuty w kajdany,
Coś mu w głowie się pozmieniało, coś go w sercu sponiewierało,
Ale było to zbyt słabe by zwyciężyć, za cicho podpowiadało,
Rzucił się rządny walki, lecz trafił na godnego przeciwnika,
Był to bowiem Paladyn z Morrok, szukający swego poprzednika,
Walka szybko dobiegła końca, z rządnym zemsty monstrum ów Paladyn przegrał,
Igor spojrzał na młot swój, krwią ociekający, w końcu się odegrał,
Poczuł się mocniejszy, gdy Paladyn młody z dziurą w czaszce się osunął,
W tym momencie nadleciał okrutny Demon, na swych wielkich skrzydłach przyfrunął,
Śmiejąc się radośnie, stwierdził, że niedługo dokona mordu ostatecznego,
Oto Igor zobaczył przed sobą tego co go przeklął, poczuł rządzę jego łba zgruchotanego,
Może jeszcze się odkupi, pokonując Diabła z piekła przybyłego,
W krzyku swym przeraźliwym, skoczył na Demona nieczystego,
Młot trafił plugawego parę razy, Diabłu krew spod zębów wyciekała,
Wciąż napierał, walczył ostro, Demonowi chęć do walki uciekała,
Skoczył więc wysoko, zaczął frunąć na swych skrzydłach niezdarnie,
Igor ruszył zaraz za nim, chcąc by Diabeł skończył marnie,



Akt 5
-Aż po kres-

Biegł tak parę tygodni, za Demonem wciąż lecącym na północ, ku kres swojej nędzy,
Nawet nie zobaczył kiedy minął Góry Arreat, dotarł to jakiejś zniszczonej twierdzy,
Diabeł wleciał przez bramę uchyloną, Igor za nim pobiegł zemstą przepełniony,
Nie wiedział co go czeka, poczuł się osamotniony,
Ujrzał Demona na schodach, skrzydłami trzepocząc, zaśmiał się donośnie,
Zamknęła się krata za Paladynem, ten spojrzał na niego litośnie,
„Teraz tu zostaniesz, przeklęty Paladynie, będziesz sobie zabijał cokolwiek Ci się nawinie”
Tak powiedział Diabeł, po czym sobie zniknął, jego klątwa już nigdy nie minie,
Biedny Paladyn, w jakiejś ruinie uwięziony, aż po kres swych dni tam będzie gnił,
Miał już coraz mniej sił, Demon ciągle z niego drwił,
Na jego ciele coraz większe krosty, wielki bąble się pojawiały,
Jego kończyny coraz bardziej samego Diabła przypominały,
Nie mógł opuścić swego więzienia, czasem zabijał jakiś śmiałków,
Co próbowali wtargnąć do Demona zamku, wszędzie leżało pełno ich kawałków,
Czasem Diabeł go odwiedzał, śmiał się z niego szczerząc swe zębiska ,
Nazywał Pryszczo-Skórem i znikał w piskach,
Tak historia wyglądała, najmężniejszego z Paladynów,
Który przez Demona zamienił się w najokrutniejszego z asasynów.


Oceń materiał: Ocena: 4.27 (51 głosów).


Zgłoś błąd.



Feniks z Popiołów - czekamy...
Niniejsza strona jest częścią Wortalu Phoenix, znajdującego się aktualnie w stanie hibernacji. Kliknij na powyższy link by dowiedzieć się więcej.
Vgroup portfolio, agencja interaktywna - tworzenie portali internetowych, stron www, sklepow, CMS oraz grafiki  web 2.0
© 2002-2014 Imperium Diablo • Wszystko o grach Diablo 3, Diablo 2 i Diablo 1. All trademarks referenced herein are the properties of their respective owners. All rights reserved.